• Wpisów:433
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:10 dni temu
  • Licznik odwiedzin:126 687 / 1557 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W piątek miałam 25 urodziny . Jakoś szczególnie ich nie obchodziłam, wybrałam się z S. na kawę i ciasto.
Mówiłam, że ma nic mi nie kupować z tej okazji, pójdziemy coś zjeść i tyle.
No i kupił. I teraz ja muszę kupić coś jemu. I właśnie dlatego nie chcę otrzymywać prezentów, bo po pierwsze nigdy nie wiem co chcę dostać, ani nie wiem co mam potem kupić tej drugiej osobie. Wolę iść do kina , coś zjeść dobrego i tyle.
No ale trudno, kupił to kupił. Dostałam naszyjnik złotą ważkę z YES.
Taka, jak na moim tatuażu.
Ogólnie wolę srebro, złoto jakoś mi się nie podoba, no ale trzeba będzie nosić.
S urodziny ma za dwa tygodnie i no teraz ja muszę coś wymyślić. Nawet nie wiem co on lubi. Czyta jakieś historyczne książki, lubi jazdę na rowerze. To tyle haha. No postawił mnie w niefajnej sytuacji.
Myślałam może żeby mu kupić jakieś fajne pojemniki ,,lunchboxy" na jedzenie, bo w pracy z nich korzysta. Pracuje często w terenie i zabiera te pudełka ze sobą . No ale nie wiem zobaczymy. Może coś innego jeszcze wymyślę. Jestem zwolenniczką praktycznych prezentów.
Szukam cały czas lepszej pracy no ale ciężko idzie.
Mam nadzieję że w końcu coś znajdę .
W ogóle to ja jakiś dzikus jestem. Ani trochę nie mam ochoty poznawać jego rodziców, znajomych i w ogóle. A on już zaczyna nalegać. Nie nadaje się chyba do życia we dwoje coś tak czuję.
No i kwestia mieszkania razem. Też to u nas problem.
On ma swoje mieszkanie, spłaca kredyt. Ale to jego mieszkanko jest dosłownie dla jednej osoby. Nie żartuję. Dla drugiej już tam nie ma miejsca. Nawet nie ma miejsca na jakaś szafę na ciuchy czy półkę w łazience.
Jakby nie miał swojego mieszkanie to moglibyśmy razem coś wynająć. Ale wątpię żeby chciał iść na wynajem, mając swoje mieszkanie.
Ja ciągle mieszkam z matką niestety, więc muszę pomyśleć jak się stąd wynieść. Będę musiała coś wynająć pewnie z innymi współlokatorami bo na samodzielne mieszkanie nie będzie mnie stać.
A dieta u mnie wygląda tak. Od pn-piątku super. Ale za to sobota i niedziela obżarstwo. Więc tak to bywa.
  • awatar black5775: Czytam Twoje wpisy od dawna i wybacz ze to napisze ale zgadzam sie z opinia kawoszki, jakbys zupelnie niedoceniala tego co robi S. A skoro nie chcesz poznawac jego rodziny ani razem zamieszkac to moze zastanow sie czy chcesz z nim byc tak na powaznie. Z Twoich wpisow wnioskuje mega olewczy stosunek co do niego
  • awatar kawooszkaa: Z tego co czytam to niepotrzebnie stwarzasz problemy! Chłopak się naprawdę stara a ty narzekasz. Docen to i nie rob z siebie 'księżniczki' bo życie cie jeszcze nauczy pokory,zobaczysz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak to jest że pewnego dnia mówię dość i chudnę ponad 10 kg w ciągu dwóch lat, ogarniam dietę, treningi, a później coś się dzieje i niszczę to i wracam do starych nawyków.

Taką miałam super figurkę. Potrafiłam się ogarnąć.
A teraz 6 kg już mi wróciło.
Ciągle chodzę głodna, jak nie zjem dodatkowo czegoś słodkiego w ciągu dnia to dostaje szału.
Jem około 2500 kcal i za cholerę nie mogę ich obciąć.
A przecież już jadłam 1800.
Czy to zasługa obżarstwa, lenistwa, a może czegoś innego.

Mam nadzieję, że mi się uda w końcu wrócić do dawnej wagi.

W pracy były podwyżki. Pali im się pod tyłkiem to rzucili. Ostatnio odeszło 3 pracowników, ciągle brakuje około 4 .
A idzie sezon. Ja dostałam 300 zł już netto więc zauważalna różnica. Tej stażystce po stażu z UP zaoferowali 3 miesięczną umowę. Ona podwyżki nie dostała. Już widziałam ten jej wzrok jak patrzy na mnie że ja dostałam. Karma wróciła. Jak przyszła nowa stażystka to tak ją nastraszyła że odeszła po tygodniu. Ja jak z nią i poprzednią stażystką siedziałam o też już prawie się zwolniłam. Więc karma wraca, wieżę w to.
Ciągle tylko ubolewam że tak mało spię. Po 6-6.5 h
A wy ile spicie??? W weekendy odsypiam.

Gotować nie mam czasu bo wychodzę z domu 5.35 a wracam 17.00

Uroki dojazdów.

Z S. jakoś się układa. Planujemy razem przyszłość.
Więc idzie to w dobrym kierunku.
W te dni w które nie widzę się z S. staram się ćwiczyć .


Udowodnię sobie że potrafię znowu być fit.
A co do pracy to ciągle szukam czegoś innego.
Było kilka ofert, ale to ALBO kasa mniejsza, albo 3 zmiany. No ale szukam cały czas .

Mam nadzieję że schudnę w czerwcu chociaż te 2 kg.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dawno nie pisałam, bo nie ma kiedy. Waga wskazuje już 54,8 kg.
Zaczyna mi wszystko wracać, bo nie potrafię się ogarnąć.
A ważyłam już 49,0 kg.
Wyglądam naprawdę coraz gorzej ale mam tak rozepchany żołądek że tylko jem i jem i nadrabiam słodyczami.

W pracy skądś dowiedzieli się że rozglądam się za czymś innym. Pewnie z Urzędu Miasta zadzwonili i powiedzieli bo tam składałam dokumenty.

A z S bywa różnie. Chłopak się stara. Ale mi dojazdy do domu zajmują zbyt dużo czasu. W sobotę ogarniam chatę i siebie a w niedziele nic nie jeździ.

A nie chcę żeby on przyjeżdżał do mnie.
Może w końcu czas się wyprowadzić?
Tylko wtedy nie odłożę kasy nic.
Tu jest problem.

 

 
Cześć Kochane Wesołych świąt.
Nie miałam czasu się odzywać bo marzec był dla mnie intensywny.
Miałam egzamin ze służby przygotowawczej plus konkurs na swoje stanowisko.
Egzamin zdałam pozytywnie, konkurs wygrałam bo byłam najlepszą kandydatką (ciężko żebym nie była skoro tam pracuję). No ale nie ma się z czego cieszyć bo to praca moich marzeń nie jest a i jedna skarga u ! Dyrektora już poleciała bo babka musiała się trzy razy pofatygować żeby sprawę załatwić. No , ale takie życie, cały czas się rozglądam za czymś innym.Ale bez prawka ciężko o lepszą pracę .
Marzę o tym żeby się w końcu wynieść z tego domu, ale wiem że będzie ciężko. Chciałam zrobić prawko, a jak będę wynajmować to już raczej nic nie odłożę.
Z S. jako tako się układa. Zaczyna mówić o dzieciach, kredycie i wspólnym mieszkaniu.
Dietowo lipa. Ważę już chyba z 53 kg.
Nie mogę się ogarnąć. Serio.
Zaczynam tracić, to co osiągnęłam przez te 2 lata.
Ale muszę, wiem że muszę. Myślicie że w 3 miesiące dam radę zrzucić chociaż 2 kg??
  • awatar bipolarvitae: Wage i tak masz bardzo swietna ;) Powodzenia z S .Widze ze to juz tak w 100 % na powaznie ,bardzo dobrze . ^^ A 2 kg w 3 miesiace to idealny czas :D
  • awatar kraseczka: 152 cm wzr
  • awatar Bad Bunny: Gratuluję zdania egzaminu i wygrania konkursu! :) Doceniaj siebie i to, co udało Ci się osiągnąć. Nie ważne, że może miałaś łatwiej, ale samo do Ciebie i tak nic nie przyszło! Jeżeli chodzi o wagę to bezproblemowo w zdrowy sposób możesz zrzucić 2 kg w trzy miesiące, oczywiście o ile się do tego odpowiednio przyłożysz. Zdrowo chudnąć powinno się 0.5kg na tydzień, także luz :) Tylko pytanie jest jedno - czy Ty faktycznie tego potrzebujesz? Ile masz wzrostu?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przez 2 lata ponad jadłam zdrowo, ćwiczyłam regularnie a teraz moją wymówką jest brak czasu.Schudłam ponad 10 kg. Teraz wróciły mi ponad 3
Brak czasu na ćwiczenia, brak czasu na gotowanie. To moja wymówka.
2 lata intensywnego dbania o sobie po to żeby teraz to zmarnować? Nie chcę tego. Moja waga na dziś to 52,9 kg.
Od ponad roku nie mogę się ogarnąć.
W pracy o 7 .00 jem jakąś bułkę z serem i ogórkiem kiszonym. Rano piję jeszcze kawę.
No i potem o 9 jestem znowu głodna. Jem jakieś owoce , które sobie przyniosłam zazwyczaj 2 banany i jabłko. Potem o 12 jem znowu albo drugą bułkę , albo jakiś ryż na mleku.
Bywa i tak że zjem o 7 i potem nie ma czasu nic zjeść bo tyle ludzi. Jem po pracy dopiero. Więc różnie to bywa.
No i potem po pracy idę do baru na obiad. Bo w domu jestem o 17 i zanim bym coś ugotowała i ogarnęła ten syf to by była 19. No i biorę albo pulpety z ziemniakami albo gołąbka. No i tu jest problem bo po tym obiedzie potrafię zajrzeć jeszcze do maka albo iść na kebaba. Do tego w międzyczasie jakieś słodycze.
Nie wiem co się stało z moją psychiką .
Nie radzę sobie .
Ale kiedyś potrafiłam się ogarnąć
Zrobię to i teraz.
Przez to wszystko rozepchałam sobie żołądek tak, że mogłabym jeść i jeść.

Dam radę. W szafie wiszą ulubione ciuszki które czekają aż schudnę te 3 kg.

No dobra koniec o diecie . Teraz o pracy.
________________________________________________________________________________________________________Mam umowę do końca marca. Na zastępstwo.
Kierowniczka już zapowiedziała że w marcu robią konkurs i bardzo na mnie liczy.
Pracuję w MOPSIE.
Przyjmuję wnioski o świadczenia.
Tyle że ja mam techniczne wykształcenie i nie widzę tam dla siebie przyszłości.
Nie pasjonuje mnie to, nie widzę dla siebie rozwoju tam , no chyba rozumiecie.
Obawiam się że tu w tym MOPSIE utknę w miejscu bo nie mam odpowiedniego wykształcenia, żeby jakoś piać się w górę.
Dlatego nie ukrywam że interesuję się pracą bardziej w swoim zawodzie.
No i dobra póki nie mam nic lepszego na oku no to stanę do tego konkursu. Ale jak wygram i mnie zatrudnią a jak po jakiś np. 2 czy 3 miesiącach trafi się coś lepszego to będzie głupio no nie?
Walne im wypowiedzeniem bo znalazłam coś lepszego, jak oni mnie wcześniej wyszkolili i zrobili konkurs.
Wiem, że inni by się tym nie przejmowali ale ja tak.
Z jednej strony jestem tu bo nie ma nic lepszego, ale w międzyczasie szukam czegoś innego.
Odeszłybyście w takim przypadku jakby była taka okazja? Bez wyrzutów sumienia??
________________________________________________________________________________________________________
Związek. Układa się nam z S. całkiem dobrze.
Jest 8 lat starszy ode mnie . Ale to w niczym w ogóle nie przeszkadza.
Nawet zaczyna wspominać coś o wspólnym mieszkaniu.
Dla mnie jeszcze trochę za szybko, ale jak będę mieć w końcu normalną umowę to i tak planuję się wynieść chociażby na stancję.
Mam już dość mieszkania z mamą.
I te dojazdy też męczą.
Tylko że mam 1700 na rękę i boję się że będzie na styk.
Tym bardziej że ja muszę mieć w rezerwie te 200-300 zł miesięcznie na lekarza bo mam problemy z żołądkiem i cerą i nigdy nie wiadomo kiedy trzeba będzie zawitać.
Boidupa jestem trochę , a i jeszcze chciałam na prawko odłożyć. A jak się wyprowadzę to małe szanse że coś odłożę. No ale takie życie.
A wy co byście wybrały??
Pozdrawiam i do następnego.
  • awatar mąka krupczatka: Odnośnie pracy... Stawaj do konkursu! Jeśli znajdziesz coś lepszego to wcale nie będzie głupio zrezygnować! Tak samo możesz powiedzieć, że oni głupio robią organizując jakiś konkurs na Twoje stanowisko. Po co konkurs, skoro Ty już tam pracujesz? Sorry, za te słowa ale system ma nas w dupie. Źle się czujesz w tamtej pracy? Spoko, wysyłaj cv i list motywacyjny, ale ni jedno, nie dwa a 60! Nie żartuje! W końcu znajdzie się ta wymarzona praca! Mówisz, że nie masz kwalifikacji! DO ROBOTY! Na kurs, na studia podyplomowe! Rozwijać się! Samym jojczeniem nad sobą nic nie osiągniesz! Słuchaj, ja swoją karierę zawodową zaczęłam w pracy w przedszkolach myśląc sobie: ojeju jak dobrze byłoby pracować z seniorami. No ale tak jojczałam przez 2 lata, aż wzięłam się do roboty. Napisałam dobre cv i list motywacyjny pod miejsce pracy w którym chciałam pracować! Wysłałam wspomniane 60 cv i zgadnij kto teraz pracuje w geriatrii? Zgadnij kto skończył podyplomówkę w tym temacie? CHCIEĆ ZNACZY MÓC! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już luty. Kiedy to minęło. Nie wiem.
Trochę do napisania mam.
Praca. Zacznę od niej.
Na pewno na sali obsługi pracuje mi się lepiej.
Idzie mi to całkiem sprawnie, chodź i tak to nie moje klimaty.
Jestem na zastępstwo do końca marca. Teraz ogłosili konkurs . Najprawdopodobniej robiony pode mnie. Bo się mnie podpytują czy już złożyłam papiery itp itd.
Więc jak wezmę udział to są duże szanse że już zostanę.
Równolegle jest konkurs w Urzędzie Miasta.
Tam też wysłałam papiery.
I nie wiem co zrobię w sytuacji, gdy tu u siebie wygram konkurs a i z innego urzędu lub od innego pracodawcy zadzwonią. Tu w tym MOPSIE dla siebie przyszłości nie widzę, z racji tego że mam techniczne wykształcenie i chciałbym się rozwijać w innym kierunku, no ale puki nie m nic innego to muszę składać tutaj też.
Chociaż po ciuchu liczę że w końcu się trafi mi coś lepszego. A mi wtedy będzie głupio że tu wygrałam konkurs, brałam udział a np. zrezygnuje po 2 miesiącach. Oczywiście puki co to teoretyzowanie. Bo jeszcze z żadnej innej firmy się nie odezwali.
Co dziwne ludzie tu w tym moim urzędzie pracują po 5-8 lat i mają podinspektora więc coś tu jest nie tak. A normalnie mają mgr.

Związek.
Też się układa . Widujemy się póki co 2 razy w tyg, gdyż na więcej czas nie pozwala.
Chciałabym się w końcu wyprowadzić z tego domu chociażby na jakaś stancję, ale ciągle z tą pracą wielka niewiadoma .
S ciągle powtarza że mnie kocha itp itd . No ok, niech mu będzie. Zobaczymy co z tego wyjdzie w przyszłości .

A dieta. No lipa Ciągle nie mogę wziąć się za ćwiczenia i dietę. Ale w końcu muszę się ogarnąć.
  • awatar szachimatONA: Nie męczcie jej. Sorry ale po co ma się angażować jeśli jeszcze nie czuje że chce? Macie pewność że ten S to nie Skurwiel? Niektórzy potrafią powiedzieć kocham Cię do 5 lasek na jednej imprezie więc sorry..są ludzie co mają z tym blokadę i są tacy co nie mają żadnej blokady. Nie dla każdego to święte słowa. Dajcie się jej przekonać :)
  • awatar kraseczka: Sorki, nigdy nie mogę tego póki zapamiętać. Zawsze robię byka. Czuję, tyle że ja nie jestem w gorącej wodzie kąpana, i staram się jakoś powoli w to angażować.
  • awatar black5775: Ja też z góry przepraszam za komentarz ale Ty w ogóle czujesz coś do S? Bo tak czasami to opisujesz jakby jemu zależało a Tobie totalnie nie, jeśli tak jest to totalnie nie w porządku do niego...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Już ponad połowa stycznia minęła .
Nawet nie wiadomo kiedy.
Wczoraj byłam u fryzjera, nie było tej babki co zawsze mi robiła bo była na urlopie.
Robiła mi jakaś inna i co. Spierdzieliła.
Za krótko , niepotrzebnie namówiła na cieniowanie.
No cóż mam nauczkę żeby trzymać się twardo swojego.
Ćwiczyć nie mam czasu.
Ale muszę to zmienić.
Codziennie wychodzę z domu 5.35.
I wracam jak nie widzę się z S. to o 17 jestem w domu. Nie mam mocy ani na gotowanie ani na ćwiczenia. Ale muszę przestać robić z tego wymówkę.
Ciągle w pracy dużo nauki, siedzę już na sali obsługi przyjmując wnioski.
Napewno lepiej się pracuje niż z tymi zazdrosnymi stażystkami. Wychodzi na to że każdy się z nich śmieje. Bo one zamiast robić to siedzą i gadają o paznokciach, podróbkach na Allieekspres itp.
Nawet jak kierowniczka wchodzi to mają to gdzieś.
Ostatnio weszła jedna pracownica i chciała żeby jej dały teczkę to powiedziały że Beatka(inna pracownica-koordynator) jest na magazynie niech ci da.
No więc tak to bywa.
A na te ćwiczenia 3 razy w tyg no muszę znaleźć jakoś czas.
Ostatnio jak widziałam się z S stwierdził, że mnie kocha hahha. I co lepsze mówił to całkiem poważnie.
No to uświadomiłam go że póki co chyba za wcześnie na takie deklaracje , ale się upierał.
A jeszcze jeżeli chodzi o pracę to przyjęli kolejną nową pracownicę. Zaczyna od wysyłki, tak jak ja i już widzę jak zazdrość zżera te dwie stażystki.
Nie mogę powiedzieć, że nic nie robią ale mimo wszystko przeginają.
Tak naprawdę nikt za te 900 zł nie każe im tu siedzieć. Nie pasuje- to niech idą do takiej roboty, gdzie ich chcą za normalne pieniądze.
A że jedna i druga edukacje zakończyła na obronie licencjata to w konkurach udziału brać nie chcą bo wymagają magistra. Ale pracują tu i tacy, bez mgr, po licencjacie wiec jakby chociaż pokazały że im zależy to ktoś by je zauważył może.
 

 
Jeśli chodzi o dietę to pierwszy tydzień stycznia poszedł kiepsko. No cóż, bywa.
Brak czasu przez robotę robi swoje, ale to żadna wymówka.

A co do pracy. No nie trafiłam z nią. Ale muszę siedzieć bo póki co nie ma nic lepszego.
Ja mam techniczno-chemiczne wykształcenie i odnaleźć się w dziedzinach socjalnych to ciężko orzech do zgryzienia.

Wiecznie zestresowana chodzę. Śpię po 5 h.
A i jeszcze się w nocy budzę i już koniec spania.
Np. obudzę się o 3 i już nie zasnę, bo te myśli gdzieś tam krążą.
Drugi miesiąc z rzędu okres nawet szybciej dostałam.
No i ciągle czuje taki stres niestety.
Ale może kiedyś się trafi coś innego.
Co do S. to ostatnio zaprosił mnie do siebie,
no nie ukrywam jestem płaska jak deska jeśli chodzi o cycki więc miałam trochę blokadę, przez co zepsułam atmosferę, no ale co ja poradzę , taki kompleks mam.
Ale ogólnie widzę, że mu zależy.
Jutro znowu do tej roboty i znowu już stres .
A i dziś dużo nauki.
Więc na mnie czas.)
 

 
Piszę do Was w Sylwestra. Tak, spędzam go w domu , sama.
Mam masę nauki, gdyż po Nowym Roku idę na inne stanowisko .

Jeśli chodzi o dietę i ćwiczenia to był najgorszy rok z możliwych. Totalnie zaprzepaściłam swoje możliwości.

W tym roku średnia ilość kalorii to 2370 kcal.
A ilość ćwiczeń 0 .

Takie są wyniki.

No i przytyłam.

Były miesiące, gdzie nie ćwiczyłam wcale, a były takie gdzie ćwiczyłam dużo .

Jednak przez większość nie ćwiczyłam wcale.

Zamierzam to zmienić.
Jedyne zmiany na plus w tym roku to skończyłam studia.

Pracę mam jako taką .

No i mam faceta.

2018, proszę bądź lepszy dla mojej figury)
 

 
Wesołych Świąt Kochani
Piszę dopiero teraz, gdyż wcześniej totalnie nie miałam czasu.
Drugi dzień już leci, to objadanie się sałatkami z majonezem bokiem też mi już wychodzi.
Dla mnie to już koniec biesiadowania, bo dziś zamierzam wziąć się za naukę.
Po nowym roku mam iść i przyjmować wnioski.
Męczy mnie ta praca, bardzo, no ale co jak póki co nie ma nic lepszego.
Pracuje tam 2 miesiące.
Ogólnie to po Nowym Roku najprawdopodobniej szykuje mi się rozmowa jedna. Tylko problem w tym , że ja swój urlop, którzy mi się należy muszę rozpisać kiedy wezmę do 29.12. A tam rekrutacja jest do 29.12
No i co rozpiszę sobie urlop, a oni zadzwonią (oby) żeby przyjść na rozmowę i nawet nie będę miała jak.
Może wy się orientujecie czy przysługuje mi jakiś np. na żądanie po 2 miesiącach pracy??
Co do S. to chłopak chyba zakochany . Ciągle o mnie zabiega, proponuje spotkania, żebym u niego została itp, itd , tylko problem w tym że ja teraz nie mam aż tyle czasu na to. Przez te zakuwanie Ustaw.
I w ogóle mam takie wrażenie że wszystkie babeczki na święta paznokcie zrobione, brwi zrobione, rzęsy nowe, odstrojone.
A ja jak to ja zawsze ze wszystkim spóźniona i człowiek nawet nie ma czasu o siebie zadbać .
Wczoraj siedziałam robiłam brwi i zmywałam stary lakier bo nie było kiedy wcześniej.
A co u Was? Jak święta? ?
 

 
Dziś sobota. Dzień wolny. Wstałam późno.
Musiałam odespać cały tydzień .
Ogólnie to wstaje o 4.20, busa do pracy mam 5.35.
W pracy jestem o 6.30 .
No i tak leci do 15 czas.
Praca stresująca. Dużo nowej nauki. Masa ustaw do wykucia. Moja głowa tego nie pojmuje. Dlatego cały czas szukam czegoś innego, ale ciężko idzie.
Te dwie stażystki są mega wnerwiające.
Ciągle się kimś wysługują.
Jedna dziewczyna która jest na zastępstwo, tak jak ja wczoraj złożyła wypowiedzenie bo nie daje rady.
A zajmowała się dłużnikami alimentacyjnymi.
Nie dość że jest nowa. Terminy gonią. Ktoś jej raz coś powie i myślą że już dziewczyna decyzje napisze.
I się zwolniła. Odchodzi gdzieś sekretarką będzie u komornika.
A co do S. No puki co jesteśmy razem o ile to można nazwać związkiem. Oboje nie jesteśmy stąd. Ja dojeżdżam, on mieszka 3 m od miasta. Ja teraz nie dość że nowa praca , pełno nauki, to się spotkamy 2 razy w tyg na 3 godziny i tyle.
Przychodzę do domu, próbuję się tych ustaw uczyć ale ciężko mi to idzie. Nie dość, że człowiek zmęczony i niewyspany. To tu zakuwać jeszcze . Dlatego mi się najlepiej uczy w niedzielę. Po nowym roku idę już na sale przyjmować wnioski i jestem mega zestresowana tym . No ale zobaczymy jak to będzie.
Co do diety. Jest ok, nie tyje coś tam powoli spada, ale puki co kompletnie nie mam kiedy ćwiczyć. Bo ta nauka bezskuteczna zabiera mi cały wolny czas.
 

 
W czwartek widziałam się z S.
Dogadujemy się ze sobą bardzo dobrze.
Spytał się wprost czy zostaniemy parą.
Powiedziałam mu, że jestem dość problemową osobą jeśli chodzi o tego typu relacje.
Mam mało czasu, jestem zamkniętą osobą.
Powiedział że mu to nie przeszkadza aż w końcu się zgodziłam i naprawdę ciągle mam wątpliwości.
Bo jako że z nim nie mam problemu tak mam ze sobą.
Chciałabym ale się boję. Boję się, że nie będę miała czasu, boję się że nie mogła się otworzyć.
Co do pracy to ten Urząd to naprawdę lipa.
Nie jest to praca dla mnie dlatego w międzyczasie szukam czegoś innego. Urząd sam w sobie jest ok, ale nie ten dział. Tam jest takie nieogarnięcie że się nie da w spokoju pracować.
I te wiecznie narzekające stażystki. Że je na nic nie stać. Że robią więcej niż pracownicy a mają mniej itp itd.
Jedna ma 22 lata. Ok rozumiem po studiach staż.
Ale ta 2 ma 27 lat. W marcu jej minie rok stażu. Wcześniej już też miała staż w sądzie.
No kurde kto w wieku 27 lat, po odbyciu już jednego stażu idzie na roczny kolejny . A ona nawet nie szuka nic innego chyba z tego co inna dziewczyna mówiła i że jej się dziwi. Też byłabym na jej miejscu sfrustrowana.
Waga na dziś 51,7. Na początku listopada ważyłam 53,5 . A w listopadzie nic nie ćwiczyłam ze względu na to że nie mogłam się ogarnąć z pracą, nauką i obowiązkami. Czasami nawet nie ma kiedy zjeść w tej pracy może dlatego .
Ale w grudniu już postaram się poćwiczyć.
  • awatar paatusia: Otwórz się może facet naprawdę jest ok a Ty nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma;) zawsze możesz się wycofać:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
We wtorek minie mi 3 tydzień pracy.
Pracuje się ok, ale te dwie stażystki.
Ciągle marudzą że one są tu na stażu mają 900 zł a robią więcej niż pracownicy. I pewnie mają na myśli mnie bo ja dopiero się uczę. I nie robię pewnych rzeczy tak szybko i sprawnie jak one.
Ale koordynatorka mówiła mi, że nie mają co marudzić bo nikt im nie bronił brać udziału w konkursie.
I szukać innej pracy też mogą.
____________________________________________________
Waga. Coś tam w końcu się ruszyło. Wczoraj na puste jelita waga pokazała 51,8 . Dziś na pełne 52,4 .
Ale spada najważniejsze.
____________________________________________________
Co do S. to ciężki temat. W piątek wybraliśmy się do kina, po kinie na kawę .
Dziś napisał mi wiadomość co ja na to żebyśmy przenieśli naszą znajomość na wyższy poziom.
No i nie wiem co mam zrobić. Lubię go , zależy mi ale boję się że swoim ciężkim charakterem i nieogarnieciem tylko zmarnuje mu czas .
___________________________________________________
 

 
No to czas na małą relacje. Jutro miną mi dwa tygodnie w nowej pracy.
Praca w urzędzie- masa papierlogi,goniące terminy.
Pełno ludzi. Co chwilę coś ktoś chce.
Praca sama w sobie nie jest zła, chodź to nie moja tematyka. Pracuje w centrum świadczeń rodzinnych i obce mi są te tematy.
A te ustawy ciężko mi wchodzą.
Dlatego w międzyczasie szukam czegoś innego .
Pracuje w nawet fajnym zespole. Jedynie dwie stażystki są denerwujące . Ciągle marudzą jak to one mają źle bo są na stażu.
Jedna miała już staż nawet w sądzie, potem ją na 3 Miesiąc zatrudnili a potem znowu zwolnili bo wzięli nowych stażystów . A ona ciągle to przeżywa.
Puki co siedzę na wysyłce, a tak to w ogóle to mam trfić na salę obsługi. Czyli będę przyjmować wnioski. Trochę się boję, gdyż nie pracowałam jeszcze z klientem.
________________________________________________________________________________________________________
Co do S. Znajomość się rozwija głównie z jego inicjatywy. Ostatnio się mnie nawet spytał jak ja stoję z relacjami międzyludzkimi. Powiedziałam mu że średnio, co zresztą widać. Ale cały czas widzę, że mu zależy.
________________________________________________________________________________________________________
Dieta . Nie obżeram się, ale też przez 3 tyg nie było treningu . Brakuje mi tego. Ale puki co nie mogę się zorganizować . Wstaje o 4.30 wracam o 17.
Padam czasami . A nie chce puki co niczego wynajmować, bo umowę mam tylko na 5 miesięcy i nie wiadomo co dalej....
Do następnego.
 

 
Muszę koniecznie zrzucić te 3 kg.
Sama już zaczynam źle się czuć ze sobą.
W czwartek miałam badania medycyny pracy.
Zjadłam ran banana i wypiłam kawę bo myślałam że w ten czwartek dopiero lekarz wystawi skierowanie na krew i mocz i każe przyjść w piątek.
Lecz on od razu wysłał mnie na pobranie, mocz stwierdził że niepotrzebny.
No i glukoza mi wyszła za niska.
A byłam po bananie i kawie.
A czytałam że to też może być cukrzyca.
Jak się dowiem o kolejnej chorobie to chyba sobie w głowę strzelę.
Mam nadzieję, że to była chwilowa ułomność organizmu.
Wystarczą mi problemy z żołądkiem i stawami.
Ale pójdę w poniedziałek do rodzinnego może skieruje na dalsze badania .
Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Jak zacznę pracować to nie będzie jak latać po lekarzach z kolejną chorobą.
W tym tygodniu może uda mi się zobaczyć z S.
W czwartek byłam też z siostrą na zakupach, bo musiałam kupić trochę ciuszków bardziej eleganckich do tego urzędu..
Ciekawa jestem na ile dadzą mi umowę , w poniedziałek albo wtorek babka ma dzwonić.
Szukam jakiegoś sklepu w którym mogę kupić ryby bez skóry dorsz lub łosoś ale nigdzie nie mogę znaleźć. U mnie w Piotrze i Pawle nie ma.
Planuje do świąt zrzucić chociaż te 2 kg też.
Przydało by się w końcu.
 

 
W poniedziałek zadzwoniła do mnie babka z MOPR, tam gdzie brałam udział w konkursie i mówi że konursu nie wygrałam ale szukają na zastępstwo w dziale świadczeń rodzinych. No wziełam i tak nic nie mam lepszego na oku, a skończy mi się tam umowa to będę szukać czegoś dalej.
Chociaż przyznam się że nie mam zielonego pojęcia o tych zasiłkach, 500 + itp itd.

S chce mnie wyciągnąć do kina,no zależy ciągle chłopakowi . Więc chyba pójdę.
Szkoda tylko że przybrałam te 3 kg, zawsze to bym miała większą pewność siebie.
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Nie maryw się ;) ja poszłam na Administracje i zarządzanie choć wgl nie mam o tym pojęcia ;p Zapomnij o tych 3 kg ! Na pewno wyglądasz świetnie! Jemu na pewno sie podobasz ! ;)
  • awatar margareta146: Zawsze to praca, a może akurat później przyjmą na stałe, a jak nie to masz czas na spokojne szukanie innej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na wtorek dostałam zaproszenie do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie na stanowisko podinspektor w Dziale Administracyjno- Technicznym. Byłam w piątce najlepszych kandydatów. Na rozmowę przyszłam ja, jedna babka około 30, dwóch panów około 50 r.ż i jeden to bym mu dała ok 60 lat.
Pytania zadawane przez komisję mocno mnie zaskoczyły.Były bardzo ogólne, z życia. Przykładowo co Pani wie o instytucji o zatrudnienie w której się ubiega? Ile ma pracowników? Jakie są Pani wady i zalety? Co może Pani nam zaoferować? Byłam przygotowana na takie pytania, ale nie wiedziałam że będą jedynymi. O Ustawy wymienione w wymaganiach dodatkowych nie było ani jednego pytania.
Konkurs wygrała ta babka koło 30.
No ale jeszcze na ten poniedziałek co będzie miałąm umówioną rozmowę W pewnym stowarzyszeniu na pracownika administrcyjno-biurowego. Skierowanie dostałam z PUP. A w piątek , o 20 Pani, która mi kazała przyść w poniedziałek mi pisze że oferta nieatualna.

No i co ja i tak muszę odnieść do Urzedu to skierowanie. Bo muszą mi napisać dlaczego mnie nie zatrudnili. Ale umawiać się z tą babką to katorga. Telefonów nie odbiera, odpisuje po 3 dniach na sms. A w biurze dostępna jest ponoć tylko w poniedziałki. Bo we wszystkie inne dni jest zamknięte.
Czy od razu iść do Urzedu i im powiedziec że napisałą mi że oferta nieaktualna

No nic szukam dalej, może się coś trafi. I tak teraz biorę co leci, chociażby na przeczekanie żeby coś złapać.
  • awatar miss divine: Idź do urzędu i powiedz wprost, że baba miga się od kontaktu i nie masz jak odebrać skierowania. Miałam raz podobną sytuację i nikt z urzędu się nie rzucał.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej dziewczyny Co tam u Was? U mnie dalej bez zmian, ale powoli, powoli zaczyna się coś dziać.
Dostałam zaproszenie na rozmowę o pracę- w Urzędzie, na stanowisko podinspektora w dziale technicznym.
Sądzę, że mam marne szanse w tym konkursie rywalizować z tymi, którzy mają X lat doświadczenia, no ale trzeba próbować.

Po za tym taka mnie myśl naszła. Która praca wq was jest lepsza? Jeśli chodzi o przyszłość. Ja jeszcze żadnej z tych prac nie mam, rozmowy i kolejne etapy rekrutacji dopiero przede mną, ale zastanawia mnie to.
Opcja 1 Praca w Urzędzie , na stanowisku podinspektora, praca przy biurku od 8-16.
Urzędnicy wcale dobrze nie zarabiają, jak ktoś po iluś latach pracy ma 2200 na rękę to i tak jest dobrze, bynajmniej w moim regionie.

Opcja 2. Praca w firmie produkcyjnej. Na stanowisku Laborant/Kontroler Jakości, praca na 3 zmiany w tm nocki . Co do wynagrodzenia nie mam pojęcia, ale firma obiecuje rozwój osobisty . Według mnie w takiej firmie produkcyjnej są chyba lepsze szanse na lepsze zarobki w przyszłości .


___________________________________________________
Co do diety. Ciężko mi zejść do kalorii poniżej 2200 kcal. Zazwyczaj mój jadłospis wygląda tak:
1. Kawa, jajecznica z 2.5 jaja (2 całe plus 1 żółtko), 2 kromki chleba żytniego, siemię lniane, woda z miodem i cytryną- ok. 650kcal
2. Jakieś owoce/ kefir/jogurt/ kawa- ok. 300 kcal
3. Znowu jakaś przekąska typu owoc/ sałatka ok. 200 kcal
4. Obiad- ok 500 kcal.
5. Kolacja- zazwyczaj 2 kanapki z serem/wędliną, jajko/wędlina- ok. 400-500 kcal.
Plus ewentualnie czasem wpadnie jakaś słodycz ok. 200 kcal.

I ciężko mi naprawdę zejść poniżej tej kaloryki ale będę próbować.
____________________________________________________

Co do S. chłopakowi zależy, ale ja jestem boidupa.
Boje się zrobić ten kolejny krok w przód .

Zaprasza do kina/ na spacer/ ciągle chce się widywać, ale u mnie to naprawdę nie jest dobry czas na związek, ale do niego to chyba nie dociera...
I nie wiem co zrobię.

________________________________________________________________________________________________________










 

 
Pogoda ostatnio nie zachęca do niczego.
Dalej bez pracy jestem.
Biorę udział w dwóch konkursach- no ale jak to świeżak po studiach raczej mam małe szanse.
Ale nie poddaję się. Codziennie przeglądam oferty pracy.
No i walczę też by odzyskać w końcu swoją starą wagę- czyli 49 kg.

Jak ja mogłam to zaprzepaścić.
No ale nic stało się, trzeba działać.
Do lata osiągnę swój cel- to wiem napewno.
Dziś na obiad makaron zapiekany z pomidorami, cukinią i serem pleśniowym niebieskim.
Pycha. Nie mam pojęcia co na weekend zrobić.
W poniedziałek byłam na ostatnim treningu w terenie.
Pogoda już raczej nie pozwoli na trening na dworzu.




 

 
Hej. No i mamy już październik.
Czas podsumować wrzesień.
Był kiepskim miesiącem.
Przez 2 tygodnie wpieprzałam ponad normę ok 2500 kcal.
Kolejne dwa dietowałam by to zgubić.
I tak jeszcze trochę zostało, ale powoli spada waga.
________________________________________________________________________________________________________
Pracy dalej brak. W ciągu trzech miesięcy miałam zaledwie 2 telefony z których nic nie wypaliło.
Dołuje już mnie to. Ale nie poddaję się .
Dam sobie jeszcze tydzień. A potem biorę co jest.
Bo w domu można oszaleć. Serio.
________________________________________________________________________________________________________
Z S. stwierdziliśmy , że nie idziemy na Botoks, ma same złe opinie, więc raczej kino odpada.
Zaproponował kawę, zobaczymy co z tego wyjdzie.

________________________________________________________________________________________________________

Co do diety mam nadzieję, że w końcu się ogarnę i zgubię te 2 kg, które przybrałam przez pół roku nic nierobienia.

________________________________________________________________________________________________________









 

 
Hej Co tam u Was słychać?
U mnie dieta w tym tygodniu idzie dobrze.
Ćwiczenia też. Dalej szukam pracy. Może w końcu się coś trafi. Mam nadzieję że w tym tygodniu spadnie mi jeszcze trochę ta waga.
S mnie namawia w następnym tygodniu na kino- botoks.
Jakiś nowy film.
Z jednej strony bardzo go lubię, tyle już że sobą gadamy, że nie wyobrażam sobie żebym miała przestać, a z drugiej strony jakoś nie potrafię zrobić tego jednego kroku do przodu .
Do świąt planuje zrzucić miminum te 2 kg.
A do wakacji osiągnąć wagę którą miałam, czyli 49 kg. Już tak dobrze wyglądałam i wpierdzielać mi się zachciało. No ale co takie życie.

Udanego dnia !
 

 
Jestem tydzień po obronie i dalej bez pracy.
No ale liczę na to, że w końcu się coś znajdzie.
Jestem w trakcie okresu więc nawet nie wiem ile ważę.
W czwartek byłam na kawie z S.
Widze, że jemu bardzo zależy.
To ja jestem tą osobą która nie wie czego chce.
Niestety przez kompleksy nie potrafię nawiązać bliższej relacji.

Mam nadzieję że chociaż w nadchodzącym tygodniu ruszy się coś z pracą.
 

 
Hej, ja już po obronie, w piątek wszystko się odbyło. Dieta ostatnie 2 tygodnie to masakra.
Ale za każdym razem walczę od nowa.
Szukanie pracy przede mną.
W czwartek być może szykuje się kawa z S.
Zobaczymy jeszcze.
Od dzisiaj naprawdę biorę się za siebie- obiecuję to sobie.
Do usłyszenia )
 

 
Ostatnie dwa tygodnie poszły mi naprawdę w porządku.
Nie miałam sobie nic do zarzucenia.
Dieta była ok.
Ćwiczenia też były.
Więc co poszło nie tak??
Znów się nawpieprzałam.
Mimo, że nie powinnam. Nawet nie mogę.
Takie kompulusy zdarzają mi się raz na jakieś 3 miesiące. Niby to nie dużo, ale potem czuję się jak ostatnie gówno.
Robiłam sobie pyszną zdrową zupkę.
Postanowiłam skubnąć kawałek wafelka .
I co? Lawina. 3 wafelki . Potem pizza.
Z całej 30 cm został 1 kawałek. I frytki.
Bolał mnie brzuch, ale to było tak pyszne że jadłam.
Potem oczywiście chcica zaspokojna, ale kompletne wyrzuty sumienia.
O tyle dobrze, że to się zdarza naprawdę rzadko .
Ale jednak się zdarza i muszę z tym walczyć.

Teraz żeby zaliczyć ten tydzień muszę jeść po 1600 kcal do końca tygodnia.
Ale dam radę. Skurczę żołądek przy okazji.
Czasami naprawdę zapominam po co to wszystko robię.
No ale to nic. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy a co najwyżej skończy na 3 kawałkach pizzy a nie prawie całej.

Poza tym jem naprawdę w miarę zdrowo. Muszę. Ze względu na żołądek.

Terminu obrony dalej nie znam.

Zamierzam wprowadzić do swojej diety rano wodę z miodem odstaną przez noc plus cytrynka. Sezon zachorowań tuż tuz a chociaż zawsze trochę wzmocnię swoją odporność . I powinnam zacząć spożywać kleik z siemienia lnianego na ten żołądek bo ponoć pomaga. Już kiedyś to próbowałam. Jest okropne, ale dla zdrowia będę musiała.









 

 
Hej dziewczyny
Dziś u mnie ładna pogoda, w końcu Trochę słoneczka pod koniec wakacji się przyda.
W małym skrócie co u mnie się działo.
1. W poprzednim tygodniu z dietą było w porządku. Już czuję że jem mniej, żołądek się zmniejszył. Treningów nie było, bo brak czasu i okres ale w tym tygodniu nadrobię.
2. Gastroskopia. No i znowu bakterie plus nadżerka. Tego drugiego się nie spodziewałam. Zabieg był wykonywany pod narkozą i z racji tego, że przed badaniem wypełnia się ankietę dotyczącą tego, czy się zgadza na przeprowadzenie innych zabiegów typu pobranie wycinka albo wycięcie różnych rzeczy zaznaczyłam że nie. Za każdą tą rzecz dodatkowo się płaci a wiecie nigdy nie wiadomo co tam wykryją i czy nie podliczą was na tysiaka. No i nie pobrali mi wycinka z nadżerki, ale mam przyjść za pół roku na kontrolę. Poszłam do lekarza dostałam leki, jak nie przejdzie to wtedy się najwyżej wybiorę drugi raz na badanie.
3. Bolerioza- ostatnio miałam kleszcza. Dla świętego spokoju poszłam zrobić przeciwciała na to dziadostwo- wyszło że nieobecne. Więc chociaż tyle. Najwyższe stężenia osiąga się od 3-6 tygodni od ekspozycji, ja się badałam jakoś w 4 tygodniu, więc myślę że wynik można uznać za wiarygodny.
4. Praca. Zadzwonili z jednej firmy. Zajmującej się produkcją opakowań,kosmetyków i chemii gospodarczej. Ale był to dość dziwny telefon. Babka najpierw się spytała kiedy mogę zacząć. No to mówię jej, że do końca sierpnia (czyli tydzień około) jeszcze jestem w starej pracy a potem już jestem dyspozycyjna. No to zaczęła mi mówić jak wygląda praca. Stanowisko na które aplikowałam to laborant- kontroler jakości . No i mówi że praca jest 3 zmianowa, zmiany są tygodniowe, że to nie jest tylko praca w laboratorium, tylko też trochę w biurze, że czasem trzeba przyjść w soboty i są płatne jako nadgodziny. Ze pierwsza umowa jest na 3 miesiąca, kolejna już o pracę, że są zainteresowani długotrwałą współpracą, że szukają właśnie kogoś kto ma doświadczenie w laboratorium, i że zachowuje sobie to CV i że jak będą zainteresowani to się odezwą . I się rozłączyła zanim zdążyłam o cokolwiek zapytać. Nic nie wspomniała o żadnej rozmowie, ani nic . I nie wiem juz sama czy nie podpasowało jej to że dopiero za tydzień mogę zacząć, czy że w końcu wg nich mam doświdczenie w laboratorium bo tak niekonkretnie się wypowiedziała zabrzmiało to jakbym miała wq niej. Tyle że jedyny kontakt z lab to ja miałam tylko na studiach. No nic będę czekać na telefon.
5. S ciągle męczy o tą kawę a ja sama nie wiem czego chcę. Chyba powinnam dać mu spokój. Jestem tak niestabilna emocjonalnie że to nie jest odpowiedni czas na związek. Rozmawia się nam wspalniale, bardzo go lubię, ale niestety ciągle kompleksy we mnie siedzą. Był zawiedziony tym, że po badaniu nie mógł odwieźć mnie do domu, no ale ja jestem z tych osób które bez potrzeby nie lubią zawracać tyłka innym.
No i napisał że go trochę martwi ta moja zosia samosia, no ale co ja poradzę. Taki typ człowieka ze mnie.
6. Zaraz już wrzesień, więc niebawem moja obrona. Trochę się teraz nawarstwiło tego wszytskiego, ale mam nadzieję że pójdzie gładko. Trochę po tym badaniu kłuje mnie jakoś w klatce lekko, ale nie wiem czy to od narkozy czy ze stresu.Już kiedyś ze stresu tak miałam ae teraz nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. Bo naczytałam się w necie że tak, jak ta nadżerka tak też zmiany nowotworowe mogą się obajwiać. Dlatego będę musiałą niebawem wybrać się tam znowu niech mi zrobią ten wyinek. Teraz już wiem co mam i ile będę musiałą zapłacić.
Trochę się rozpisałam, ale życzę Wam udanego tygodnia, mam nadzieję ze pogoda dopisze i jakoś to będzie w końcu )

I jedzonko z ostatniego tygodnia.
Cukinia faszerowana, Pulpety w sosie I ziemniaki z sosem )

A dziś nie mam pojęcia co zrobię albo ryż z sosem meksykańskim albo zupkę jakąś.






Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›