• Wpisów:445
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:17 dni temu
  • Licznik odwiedzin:128 367 / 1710 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zaczynałam tu gdy miałam 21 lat, ważyłam prawie 62 kg.
Piszę teraz, gdy mam 25 i znów zbliżam się do tej liczby .

Zatoczyłam koło.
Byłam grubaską, potem mega laską, i teraz znowu sięgam dna.

Zaczynałam 4 lata temu, były ponad 2 lata dobrej diety i ćwiczeń.

Kolejne dwa lata obżarstwo i lenistwo.

Często przeglądam swoje wpisy stare szukając motywacji.

Ale leży gdzieś ona daleko ode mnie.

Ale muszę w końcu się podnieść z tego dołka no nie.

To mój cytat sprzed 3 lat ,, Przyszedł czas by ograniczyć kalorie z 1800 do 1500 znowu. Bo w ogóle nie czuje jakbym była na diecie. Chyba rzeczywiście o to chodzi .Nie chodze głodna i nie tyje co najwazniejsze , Ale mój progres jest troszke zbyt wolny. I tak jestem zadowolona że się tak przestawiłam. 1800 kcal to jest dla mnie full wypad i wpadnie coś slodkiego. Pół roku temu miałam żołądek bez dna i jak sobie pomyślę ile kalorii jadłam to szok. "


No i teraz znowu się obżeram tak, że jem około 2500 kcal / dzień . A wtedy 1800 to była wyżerka.


Czyli można? Można .

Tylko muszę się ogarnąć.

Chcę być znowu uśmiechnięta, zadowolona z siebie, swojej figury i zdrowia.
A nie chodzącą memłą.

Ale wiem że w końcu mi się uda. Czas pokonać lenistwo i obżarstwo.

No i najpierw doprowadzić zdrowie do porządku.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Normalnie nas rozpieszcza ta pogoda.
15 stopni w listopadzie szok.
U mnie dziś było wolne.
Wybrałam się do fryzjera.
Miałam iść z S do kina na dziewczynę w sieci pająka.
Ale że mnie wkurzył to zmieniłam plany .
Nie powiedział mi że mamy zaproszenie do kogoś tam na imieniny bo stwierdził że i tak pewnie nie pójdę i że bez sensu mi w ogóle mówić.

No i ogólnie pretensje że jesteśmy już prawie rok ze sobą a nie znamy swoich rodziców , znajomych, itp, itd.

Może i słuszne ma te pretensje, ale nie wiedziałam że jest to dla niego, takie ważne, że ma być już i teraz.
Poza tym widujemy się raz w tygodniu, na 3 h , więc nie wiem jak to będzie wyglądać.


Niby nie chce się rozstawać, twierdzi że kocha, ale że wypadało by w końcu poznać rodzinę.

Ja się sama zastanawiam czy ja się nadaje do bycia w związku. Bo chyba nie.

Ostatnio znowu miałam propozycje pracy, w zawodzie, ale stwierdziłam ze dopóki nie wyzdrowieje, nie zmieniam pracy, bo naprawdę kiepsko się czuję .
 

 
A głównie chodzi o zdrowie.
Od czerwca borykam się z bólem gardła, którego nie mogę wyleczyć. Byłam prywatnie u laryngologa, mówiła że najprawdopodobniej będę musiała wyciąć migdały.
Do rodzinnego chodzę to co rusz dostaję antybiotyk.
Aktualnie skończyłam 3.
Od jakiegoś 1.5 miesiąca doszedł ból głowy i lekki kaszel. Mam już tego dosyć. Codziennie wstaję z bólem głowy i kiepskim samopoczuciem.
Po tych antybiotykach mam tak kiepską morfologie, że szok.
Dodatkowo złapałam jakaś infekcję , badanie moczu mam ok , więc podejrzewam że to jakaś grzybica pochwy.

Też nie mogę wyleczyć.

Z moim S to chyba od 2 miesięcy życie seksualne leży.

A od rodzinnego doprosić się o skierowanie nie mogę.
Nie wiem już co mam robić, czy iść prywatnie do laryngologa czy co.
Jestem już bezsilna.
Wiem, że moje wpisy od dłuższego czasu są pesymistyczne.
Ale ciężko mi cieszyć się z życia będąc w tak kiepskim stanie.

A co do diety szkoda gadać. Zajadam wszystkie smutki i całą złość. Na ćwiczenia nawet nie mam sił z powodu wiecznej choroby.

Nie wiem nawet czym jest to spowodowane.
co roku w wakacje miałam zapalenie gardła, ale zawsze po lekach przechodziło.

A w tym roku bujam się z tym od czerwca.
Brałam już przeciwalergiczne, przeciwwirusowe, antybiotyki.

Brak mi już sił na dalszą walkę.

No ale nic, mam nadzieję że chociaż jakoś ogarnę dietę. Chociaż tyle postaram się dla siebie zrobić.

Nawet nie mam mocy szukać lepszej pracy przez to wszystko.

Nie mówiąc już o podupadającym związku, życiu towarzyskim i całej reszcie .
  • awatar kraseczka: Nie, napewno nie od antybiotyku. Zanim zaczęłam brać antybiotyk, ostatni może brałam z 8 miesięcy przed.
  • awatar .Marcia.: Ja też wiecznie chorowałam, a to angina a to jakaś infekcja gardła... Odkąd mam usunięte migdałki gardło bolało mnie może raz :) a wcześniej min raz w miesiącu. może infekcja spowodowana jest braniem antybiotyków?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mój pracodawca przedłużył mi umowę do końca grudnia 2020 roku. Więc teraz chociaż o jedną rzecz mogę być spokojna. No i dostałam 100 zł brutto podwyżki. Zarabiam całe 2900 brutoo Hahaha. Ale dobre i to.
S też ma umowę do końca września. Tyle że on się dowie dopiero w czwartek.
Na sobotę mamy zaplanowany dzień razem. Jak się uda to kino, pizza i ciastko. Raz na dwa tygodnie robimy sobie wspólnego,, cheat meal" plus deser. Tyle, że ja łamię zasadę i podjadam w ciągu tygodnia.
Chociaż, w tym tygodniu już się ogarnęłam i jest ok.
Mam nadzieję, że tylko dzisiaj i jutro nie zawalę .
Tak to dieta będzie ok. Każdego dnia po 2200 kcal, no i tylko jednego zawaliłam i 2400 zjadłam.
No i bez treningu bo dalej niestety chora. Marzę o tym, by juz wyzdrowieć, bo z tym gardłem bujam się już od czerwca jak nie maja. Ale, przynajmniej trochę pochodziłam bo aż 26 km, i spalone 1247 kcal . No więc jak wysiadam z buda jest 6.00 więc te 35 min sobie połażę codziennie przed pracą no i po pracy często też z godzinkę. Więc się uzbiera chociaż tego.
Wczoraj też już S męczył o to że mam zacząć poznawać jego rodziców i znajomych. A ja niestety ciągle nie czuję się na siłach, bo jestem gruba, chora i marudna. No ale w końcu może się przełamię.

Ale narazie będę przynajmniej będę pilnować diety, i starać się jak najwięcej chodzić, póki nie będę zdrowa i nie będę mieć energii na trenigni.

3 lata zdrowego odżywiana, trenigów , zasuwania, pracy nad charakterem i sylwetką i
nagle bach...Coś mi się odwidziało i zaczęłam wpierniczać.
I prawie całe 9 kg wróciło..
  • awatar GiaLexi46: o jejku przeczytałam w Twoim opisie ile masz wzrostu - nie wierzę że znalazłam kogoś niższego ode mnie! haha - 157 się kłania :p I mamy nawet taki sam cel wagowy! Mogę spytać ile teraz ważysz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już kilkoro z Was mi to zasugerowało.
Nie mówię , że nie , też zaczynam tak myśleć.
Moje wpisy są pesymistyczne,
ale to dlatego że mam teraz gorszy okres w życiu.
Bywało lepiej.
Ostatnio S mi zasugerował że boi się że nie traktuję go poważnie i że go pewnie zostawię.
Bo jesteśmy razem 10 miesięcy a nie znamy ani swoich rodziców ani znajomych .
Traktuję go poważnie, ale jak my się spotykamy raz w tygodniu na 4 h to nie widzę sensu ciągać się po rodzinie i znajomych.
I zaczęłam się zastanawiać czy to on ma rację, czy to może ze mną jest coś nie tak. Być może. Nie mówię, że nie .
Mi się jakoś nie spieszy do poznawania jego rodziny póki co, ani żeby on poznawał moją, podczas gdy tak wygląda nasz związek. No i trochę też się obawiam opinii , nie ukrywam, teraz trochę przytyłam, gorzej wyglądam, ewidentnie mam jakiś problem ze sobą i zdaję sobie z tego sprawę.
Poza tym jestem załamana. Gdzieś od czerwca męczę się z bólem gardła .Byłam z tym u laryngologa, powiedział że być może trzeba będzie wycinać migdały. Teraz od tygodnia doszedł kaszel i ból głowy, poszłam do rodzinnego, dostałam antybiotyk, ale niewiele pomógł. Tyle kasy ładuję w leki, lekarzy że nie mam szans nic odłożyć. A chciałam się w końcu wynieść od matki, która mi tylko działa na nerwy. No ale cóż, takie życie.
Za dwa tygodnie kończy mi się umowa i boję się iść na L4.
Jak zwykle wpis marudny, ale nic wesołego się nie dzieje w moim życiu .
Mam nadzieję, że to się w końcu zmieni.)
 

 
W powietrzu czuć już jesień.
Nie wiem, jak wy, ale ja lubię tę porę roku.
O ile dopisuje pogoda, jest słoneczko i około 20 parę stopni.
I w ogóle wrzesień jakoś tak dobrze mi się kojarzy.
W sierpniu na urlopie w PL była moja koleżanka.
Zanim wyemigrowała znałyśmy się 20 lat .
Od podstawówki.
Zmieniła się już dawno , nie było można na nią liczyć i w ogóle.
No i napisała wiadomość że jest w PL i kiedy możemy się zobaczyć.
Odpisałam jej, że mi pasuje wtedy i wtedy, chyba że ma jakiś inny do zaproponowania termin.
No i co cisza.
A była na urlopie 2 tygodnie.
Nawet nie odpisała.
Potem ja napisałam do niej , ale jak się okazało wróciła już do domu.
I ze tak jej głupio, ale im ma więcej czasu, tym ciężej jej się zorganizować.
No żal.
I to nie pierwszy raz kiedy tak zrobiła.
Nawet jak przyjeżdżała na tydzień lub na parę dni to zawracała gitarę i nie przychodziła.
Wtedy starałam się to zrozumieć.
A i jeszcze przy okazji wyszła inna kwestia, że zaczęła gadać z dziewczyną z którą się pokłóciłyśmy z X lat temu, która akurat jej odwaliła straszne świństwo. Więc cóż,tacy znajomi nie są mi potrzebni.
Chyba całkowicie ograniczę z nią kontakt.
Od jutra zmieniają mi rozkład jazdy busów. Będę wychodzić z domu 5.25 a wracać 17.10 .
Mam już dosyć tego.
4 h zmarnowane na dojazdy, ale nie stać mnie na wyprowadzkę.
Ciągle jakieś zdrowotne problemy, przez które ciężko odłożyć kasę, na wynajem kawalerki musiałabym wydać 2/3 pensji. Zastanawiam się nad wynajęciem jakiegoś pokoiku chociaż.
Ale zarabiam 2000 na rękę i odłożyć coś z tego będzie ciężko. A chciałam uzbierać na prawko i samochód jakiś.
Ale te dojazdy wysysają ze mnie całą energię i chyba będę musiała się zdecydować. Szkoda tylko, że nie mam jakiejś koleżanki z którą mogłabym wynająć. Będę musiała mieszkać z zupełnie obcymi ludźmi, ale cóż takie życie . Doradźcie co byście zrobiły na moim miejscu.
Co to diety i ćwiczeń to lipa oj lipa.
Brak czasu i wymęczenie tymi dojazdami powoduje że w tygodniu mam naprawdę mało energii. Ale staram się .
A taką figurkę już miałam i to zmarnowałam. Szkoda.
Tyle teraz na jesień super ciuszków , a ja nie mam figury .
  • awatar szachimatONA: Hej. Jeśli mieszkasz w mieście, to wynajmij pokój w akademiku lub bursie/internacie nawet jeśli nie jesteś studentką. Za 500 zł będziesz miała pokój samodzielny. A ochrona fajni ludzie i tak dalej. Ja tak mieszkałam zanim poznałam męża :) I nie chciałam jakiejś kawalerki czy pokoju z obcymi ludźmi. W akademiku nikt nie jest anonimowy. Jak Ci ktoś sprzątnie komputer i go zauważysz to beknie za to, a w takim mieszkaniu nieraz na czarno mieszkają bez umów zupełnie obcy ludzie i nie wiadomo co to za psychole, często podają fałszywe nazwiska bo nikt ich nie sprawdza okradają wspólokatorów, ćpają... dla kobiety to raczej ryzykowne jest. Na samochód spokojnie odłożysz tylko nie kupuj trumny na kołach typu czikłeczento tylko sejczento. Lepiej kupić 25 letnie audi niż 10 letniego matiza. Co do znajomych. Ja z niektórymi zerwałam całkowicie kontakt. Jak ktoś ma syf w moje życie wprowadzać to nie jest mi to potrzebne :)
  • awatar tease: Ja bym jednak poszukała pokoju do wynajęcia. 4h to dużo na dojazd. Młoda jesteś a 1/3 dnia spedzasz w drodze. ile mogłabyś zrobić innych rzeczy w tym czasie. Przy okazji poznalabys nowych ludzi, spróbowałabys czegos innego może twoje nastawienie by się zmienilo bo cos ostatnio widac ze kiepsko z toba psychicznie. A moze nowa praca by się też znalazla. trzeba ryzykowac poki sie ma mozliwosc. A z toksycznymi znajomymi nalezy zerwac kontakty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na piątek miałam zaproszenie na dwie rozmowy o pracę. A ja co - odmówiłam- bo bałam się wyjść.
U nas w MOPSIE trwa tzw. ,,sezon". Okres składania nowych wniosków. Masakryczne kolejki i masa roboty.
Kierowniczka powiedziała, że jedyne usprawiedliwienie w sezonie to - szpital.
Jedną rozmowę miałam do Zarządu Dróg, drugą do laboratorium.
Wypisać się nie wypiszę, bo mnie by nawet kierowniczka nie wypuściła.
Na żądanie nie chciałam brać, bo teraz przy tych kolejkach to byłyby strzał w kolano. Bo jakby mi na tych rozmowach nie poszło to tu umowę nie wiem czy by mi przedłużyli- a mam do końca września.Na żądanie brać w sezonie to się bałam.
No, nic może kiedyś jeszcze się uda zmienić pracę- kto wie.
Chudnąć też nie chudnę , bo ani nie trzymam diety ani nie ćwiczę więc ogólnie lipa.Jedynie dużo chodzę.
  • awatar kraseczka: Raczej nie mam depresji. Po prostu wpadam tutaj się wyżalić i pomarudzić. Faktycznie , szansę miałam ale bałam się że jak na tych rozmowach mi nie pójdzie to tu zostanę z niczym.
  • awatar black5775: Nie chciałam zabrzmieć agresywnie i nie oceniam Cię tylko po prostu może warto z kimś porozmawiać bo z depresji chyba ciężko wyjść samemu.
  • awatar black5775: Ty serio tak? Tyle marudzisz na tą pracę, narzekasz a jak trafiła się okazja do zmiany to nawet nie spróbowałaś??? Urlopu na żądanie nikt nie może (a raczej nie powinien Ci odmówić), dzwonisz i mówisz ze masz straszne zatrucie, że wymiotujesz jak kot albo mega biegunka i co też kazali by Ci przyjść? i gdzie byś przyjmowała petentów? w toalecie? Według mnie postąpiłaś bardzo głupio, poza tym zwolnienie od lekarza chyba też honorują a nie tylko szpital i czy z taką kierowniczką chcesz pracować? Chcieć czegoś i nie podjąć żadnej próby żeby to mieć to trochę słabe. A tak już poza tematem to czy Ciebie przypadkiem nie złapała lekka depresja? Z tego co zauważyłam wpisy są jakieś takie pesymistyczne, może warto porozmawiać z kimś o tym.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie mam już sił walczyć ze swoim uzależnieniem.
Ze swoją słabością.
Ze swoją słabą wolą.
Ze swoim obżarstwem.
Dziś dzień zaczęłam dobrze.
Jajecznica z 3 jaj na masełku, kawusia, chlebuś .
Potem zaczęłam robić sobie obiad na dwa dni.
Miała być zapiekanka (makaron,cukinia,pieczarki, pomidory i na wierzch ser pleśniowy).
No i już obrałam te pieczarki i cukinię, pokroiłam to - minęło prawie pół godziny.
Swoją drogą w międzyczasie zaczęłam się zastanawiać jakim cudem niektórzy robią szybki obiad w 20 minut?
Mi tyle czasu zajmuje obranie, umycie i pokrojenie warzyw a co dopiero zrobienie obiadu.
No to przygotowałam sobie te warzywka, pomidory zblendowane już się wygotowywały do gęsta, makaron się gotował no to zaczęłam kroić ser.
No i ukroiłam kawałek żeby spróbować tego sera. Z tej akurat firmy kupiłam pierwszy raz i miałam dać znać facetowi jak będzie smakował.
No i się zaczęło.
W mojej głowie pojawiła się myśl. Ale bym zjadła jeszcze tego sera Poleciałam do sklepu i kupiłam dwa. Zjadłam je. Dwa całe krążki sera pleśniowego.
Teraz jest mi tak niedobrze że nawet tego obiadu z którym bawiłam się ponad godzinę nie chce mi się go jeść.
  • awatar szachimatONA: Najważniejsze to się nie poddawać ;) życie jest jak gra w której masz nieskończenie wiele szan:) więc jak upadasz to warto wstać i grać od nowa :) Mówi się trudno jutro będzie lepiej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W końcu jakieś wolne.
Jest czas by tutaj do Was zajrzeć i napisać.
Bo w tygodniu mam naprawdę mało czasu.
Cały czas szukam lepszej pracy, wysyłam aplikacje i CV ale kiepsko.
Ze zdrowiem też kiepsko. Od 2 miesięcy ciągle boli mnie gardło, trochę głowa ogólnie osłabiona jestem.
Z reguły mam to co roku, ale nigdy aż tyle nie trwało.
W tamtym roku pomogły mi leki przeciwalergiczne, w tym już nic nie pomaga.
Poszłam do laryngologa, powiedział że to od migdałów. Chyba trzeba będzie wyciąć. Ale nie wiem, zastanowię się. Bo jak się okaże że to jednak nie migdały to się wkurzę.
Co do diety i ćwiczeń lipa. Brak sił i czasu. Przychodzę wykończona i jeszcze to gardło na dodatek sprawy nie ułatwia.
Ważę już 57 kg, a już przecież ważyłam 49 kg. Masakra jak to człowiek potrafi zbłądzić .
3 lata prawie zdrowo się odżywiałam i regularnie ćwiczyłam i nagle wszystko się zmieniło.
Zaczęłam się obżerać.
No nic może kiedyś mi się uda wrócić do tej wagi i dobrego samopoczucia.
Co do S to różnie bywa. Widujemy się raz w tygodniu na 3-4 h i tyle.
Męczy mnie to.
Niby planujemy razem przyszłość ale ta teraźniejszość mnie bardziej dobija.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś niedziela. Dzień odpoczynku.
Wczoraj po 10 latach pobytu w Danii moja siostra zjechała do Polski.
Ciekawa jestem jak się tutaj znowu odnajdą.
Mają domek postawiony, ale trochę do dokończenia jeszcze trzeba kasy.
No ale tak czy inaczej życzę im powodzenia.
Ja dalej jestem załamana szukaniem pracy.
Bo oferty pracy w moim zawodzie są ale tak marne, że szkoda gadać.
Przykładowo w takim Sanepidzie, w laboratorium praca 7.30-15. No to już widzę że niepełny etat, wynagrodzenie 2200 brutto. No litości.
To ja w głupim MOPSIE zarabiam więcej.
Aplikację wyślę, ale jak mi zaproponują taką stawkę to chyba ich wyśmieje. To już moja kolejna taka oferta pracy , która wymaga specjalistycznego wykształcenia a płacą grosze.
Co do diety to lipa. Mam rozepchany żołądek, cera mi się pogorszyła. Czy serio znowu muszę dobić do 60 kg żebym się ogarnęła. Dużo nie brakuje. Ważę już 56 kg. A ważyłam już 49 kg. No szok.
Gdzie ta moja motywacja???
Kiedyś sobie obiecałam że jak dobiję do 45 to kupię sobie oryginalne spodnie levis albo wrangler. Bo mi się marzą. Ale od celu się bardzo oddaliłam.
Ostatnio na ulicy szłam za super ładną panią. Wychodziła z pracy, zadowolona, elegancko ubrana , na obcasikach, trochę jej pozazdrościłam. Ja też tak wyglądałam. I to straciłam. 3 lata zasuwania na figurę, trzymania michy i ćwiczeń. I nagle bum. Koniec. Zaczyna się obżarstwo, lenistwo i marudzenie. Jak? Dlaczego??? Nie wiem.
Byłam na tej gastroskopii. Wszystko wyszło okk. Chociaż tyle.Co do S. Jesteśmy razem już 7 miesięcy a ja nawet nie zostałam u niego na noc nigdy. Jeżeli chodzi o seks wszystko jest ok, tyle że ja po prostu nie mam kiedy. Na weekend za bardzo nie mogę bo wtedy nie zdążę ogarnąć nic w swojej chacie, w tygodniu do roboty trzeba iść i jeździć z tymi tobołami w jedną i drugą też męczące. Męczy już mnie mieszkanie w tym domu, serio. Ok koniec marudzenia. Do następnego.
  • awatar zjawisko dyfuzjii: No ciekawe jak się siostra odnajdzie :P Ja też mam problem bo chcę mieć pracę a też znaleźć nie mogę :( Uwierz, że jak będzie źle z figurą to sama się automatycznie ogarniesz :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czemu ten urlop tak szybko mija?
Jutro już ostatni dzień urlopu plus czeka mnie gastroskopia.
Ciekawa jestem co tam mi wyjdzie.
Wczorajszy dzień spędziłam z S.
W poniedziałek miał urodziny, na wtorek wziął wolne żebyśmy spędzili razem trochę czasu.
Były mega hamburgery, ciasto i miło spędzony czas .
Ode mnie zażyczył sobie pasek, więc dostał, był zadowolony.
No i zaczyna już mnie maglować o poznanie z rodzicami. Jesteśmy już razem 7 miesięcy.
Nie powiem mam stresa, jestem 8 lat młodsza od niego więc napewno pojawią się komentarze.
Ja nie jestem zbyt rodzinną osobą więc odwlekam to jak mogę. Nie mam w ogóle ochoty na takie spotkania, no ale jak mus to mus trzeba będzie przeżyć.
On mojej rodziny też nie zna.
Ale już coraz częściej podejmuje temat.
Dzisiaj dzień w domku, były ćwiczenia na ramiona i pośladki i 21 km rowerkiem.
Szukam dalej lepszej pracy, ale ciężko . Oj ciężko .
Tak się zastanawiam co ja bym chciała w ogóle w tym życiu robić i osiągnąć. Sama nie wiem.
 

 
Mam kilka dni urlopu.
Od czwartku do następnego czwartku.
Jak zwykle pomarudzę na pracę.
Nie jest ona zła, ale wiecie , gdzie mam pomarudzić jak nie tu?
Zbliża się sezon. Oznacza to u nas masę petentów.
Którzy stoją w kolejce po 5 h żeby złożyć wnioski.
Będzie masa roboty i nerwówka.
Pamiętacie jak Wam opowiadałam o tych dwóch zazdrosnych stażystkach??
Siedziałam przez 1.5 miesiąca z nimi na wysyłce i tam pokazały ile są warte.
Dla wszystkich wredne, opryskliwe. Mnie np. ciągle obgadywały że przyszła i nic i nie umie.
Dziwne, żeby nowy pracownik wszystko umiał.
No i ta jedna stażystka po stażu odeszła, drugiej dali umowę na 3 miesiące jako pomoc administracyjna. Jak przyszła kolejna nowa stażystka to miała ją przyuczać. Tak ją przyuczyła i nastraszyła że ta po tygodniu się zwolniła.
No i teraz jest kolejna nowa stażystka a tamta ma przyjść do nas , na salę obsługi .
Umowę jej przedłużyli, a nawet nie raczyła do żadnego konkursu stanąć.
No ale cóż, takie życie.
A ja tak ją uwielbiam. Zresztą nie tylko ja.
Mam nadzieję że wezmą ją jako opcję awaryjną , jakby kogoś nie było.
Co do diety no to lipa.
Jeden tydzień ok, kolejne dwa do bani. Nie wiem gdzie się podziała moja dawna motywacja.
Nie mam czasu ćwiczyć, nie mam czasu gotować. Marnuję za dużo czasu na dojazdy . Wychodzę z domu o 5.30 jestem koło 17.
Nie wiem czy to tylko wymówka, ale naprawdę po przyjściu z roboty nie mam mocy na nic.
Ale czas to zmienić.
Ciagle szukam innej pracy, ale ciężko coś znaleźć. A to kasa gorsza, a to nocki.
Teraz wysłałam jedno CV do laboratorium, zobaczymy co z tego wyniknie.
Chociaż nie wiem czy teraz przed sezonem miałabym odwagę złożyć wypowiedzenie.
Oni tylko żyją tym sezonem, od sezonu do sezonu.
A ja jakbym im rzuciła papierami tuż przed to by mnie zjedli chyba.
Dziś planuję porobić porządki z ciuchami.
Wiecie może gdzie można kupić jakieś takie woreczki ochronne przed molami i wilgocią do przechowywania obuwia???
We wtorek S ma wolne i urodziny, więc spędzimy ten dzień razem. W czwartek idę na gastroskopię i aż jestem ciekawa co wyniknie z tego. Ostatnie pół roku i moja dieta to masakra.
S sobie zażyczył skórzany pasek na urodziny, więc problem sam się rozwiązał.
 

 
W piątek miałam 25 urodziny . Jakoś szczególnie ich nie obchodziłam, wybrałam się z S. na kawę i ciasto.
Mówiłam, że ma nic mi nie kupować z tej okazji, pójdziemy coś zjeść i tyle.
No i kupił. I teraz ja muszę kupić coś jemu. I właśnie dlatego nie chcę otrzymywać prezentów, bo po pierwsze nigdy nie wiem co chcę dostać, ani nie wiem co mam potem kupić tej drugiej osobie. Wolę iść do kina , coś zjeść dobrego i tyle.
No ale trudno, kupił to kupił. Dostałam naszyjnik złotą ważkę z YES.
Taka, jak na moim tatuażu.
Ogólnie wolę srebro, złoto jakoś mi się nie podoba, no ale trzeba będzie nosić.
S urodziny ma za dwa tygodnie i no teraz ja muszę coś wymyślić. Nawet nie wiem co on lubi. Czyta jakieś historyczne książki, lubi jazdę na rowerze. To tyle haha. No postawił mnie w niefajnej sytuacji.
Myślałam może żeby mu kupić jakieś fajne pojemniki ,,lunchboxy" na jedzenie, bo w pracy z nich korzysta. Pracuje często w terenie i zabiera te pudełka ze sobą . No ale nie wiem zobaczymy. Może coś innego jeszcze wymyślę. Jestem zwolenniczką praktycznych prezentów.
Szukam cały czas lepszej pracy no ale ciężko idzie.
Mam nadzieję że w końcu coś znajdę .
W ogóle to ja jakiś dzikus jestem. Ani trochę nie mam ochoty poznawać jego rodziców, znajomych i w ogóle. A on już zaczyna nalegać. Nie nadaje się chyba do życia we dwoje coś tak czuję.
No i kwestia mieszkania razem. Też to u nas problem.
On ma swoje mieszkanie, spłaca kredyt. Ale to jego mieszkanko jest dosłownie dla jednej osoby. Nie żartuję. Dla drugiej już tam nie ma miejsca. Nawet nie ma miejsca na jakaś szafę na ciuchy czy półkę w łazience.
Jakby nie miał swojego mieszkanie to moglibyśmy razem coś wynająć. Ale wątpię żeby chciał iść na wynajem, mając swoje mieszkanie.
Ja ciągle mieszkam z matką niestety, więc muszę pomyśleć jak się stąd wynieść. Będę musiała coś wynająć pewnie z innymi współlokatorami bo na samodzielne mieszkanie nie będzie mnie stać.
A dieta u mnie wygląda tak. Od pn-piątku super. Ale za to sobota i niedziela obżarstwo. Więc tak to bywa.
  • awatar black5775: Czytam Twoje wpisy od dawna i wybacz ze to napisze ale zgadzam sie z opinia kawoszki, jakbys zupelnie niedoceniala tego co robi S. A skoro nie chcesz poznawac jego rodziny ani razem zamieszkac to moze zastanow sie czy chcesz z nim byc tak na powaznie. Z Twoich wpisow wnioskuje mega olewczy stosunek co do niego
  • awatar kawooszkaa: Z tego co czytam to niepotrzebnie stwarzasz problemy! Chłopak się naprawdę stara a ty narzekasz. Docen to i nie rob z siebie 'księżniczki' bo życie cie jeszcze nauczy pokory,zobaczysz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak to jest że pewnego dnia mówię dość i chudnę ponad 10 kg w ciągu dwóch lat, ogarniam dietę, treningi, a później coś się dzieje i niszczę to i wracam do starych nawyków.

Taką miałam super figurkę. Potrafiłam się ogarnąć.
A teraz 6 kg już mi wróciło.
Ciągle chodzę głodna, jak nie zjem dodatkowo czegoś słodkiego w ciągu dnia to dostaje szału.
Jem około 2500 kcal i za cholerę nie mogę ich obciąć.
A przecież już jadłam 1800.
Czy to zasługa obżarstwa, lenistwa, a może czegoś innego.

Mam nadzieję, że mi się uda w końcu wrócić do dawnej wagi.

W pracy były podwyżki. Pali im się pod tyłkiem to rzucili. Ostatnio odeszło 3 pracowników, ciągle brakuje około 4 .
A idzie sezon. Ja dostałam 300 zł już netto więc zauważalna różnica. Tej stażystce po stażu z UP zaoferowali 3 miesięczną umowę. Ona podwyżki nie dostała. Już widziałam ten jej wzrok jak patrzy na mnie że ja dostałam. Karma wróciła. Jak przyszła nowa stażystka to tak ją nastraszyła że odeszła po tygodniu. Ja jak z nią i poprzednią stażystką siedziałam o też już prawie się zwolniłam. Więc karma wraca, wieżę w to.
Ciągle tylko ubolewam że tak mało spię. Po 6-6.5 h
A wy ile spicie??? W weekendy odsypiam.

Gotować nie mam czasu bo wychodzę z domu 5.35 a wracam 17.00

Uroki dojazdów.

Z S. jakoś się układa. Planujemy razem przyszłość.
Więc idzie to w dobrym kierunku.
W te dni w które nie widzę się z S. staram się ćwiczyć .


Udowodnię sobie że potrafię znowu być fit.
A co do pracy to ciągle szukam czegoś innego.
Było kilka ofert, ale to ALBO kasa mniejsza, albo 3 zmiany. No ale szukam cały czas .

Mam nadzieję że schudnę w czerwcu chociaż te 2 kg.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dawno nie pisałam, bo nie ma kiedy. Waga wskazuje już 54,8 kg.
Zaczyna mi wszystko wracać, bo nie potrafię się ogarnąć.
A ważyłam już 49,0 kg.
Wyglądam naprawdę coraz gorzej ale mam tak rozepchany żołądek że tylko jem i jem i nadrabiam słodyczami.

W pracy skądś dowiedzieli się że rozglądam się za czymś innym. Pewnie z Urzędu Miasta zadzwonili i powiedzieli bo tam składałam dokumenty.

A z S bywa różnie. Chłopak się stara. Ale mi dojazdy do domu zajmują zbyt dużo czasu. W sobotę ogarniam chatę i siebie a w niedziele nic nie jeździ.

A nie chcę żeby on przyjeżdżał do mnie.
Może w końcu czas się wyprowadzić?
Tylko wtedy nie odłożę kasy nic.
Tu jest problem.

 

 
Cześć Kochane Wesołych świąt.
Nie miałam czasu się odzywać bo marzec był dla mnie intensywny.
Miałam egzamin ze służby przygotowawczej plus konkurs na swoje stanowisko.
Egzamin zdałam pozytywnie, konkurs wygrałam bo byłam najlepszą kandydatką (ciężko żebym nie była skoro tam pracuję). No ale nie ma się z czego cieszyć bo to praca moich marzeń nie jest a i jedna skarga u ! Dyrektora już poleciała bo babka musiała się trzy razy pofatygować żeby sprawę załatwić. No , ale takie życie, cały czas się rozglądam za czymś innym.Ale bez prawka ciężko o lepszą pracę .
Marzę o tym żeby się w końcu wynieść z tego domu, ale wiem że będzie ciężko. Chciałam zrobić prawko, a jak będę wynajmować to już raczej nic nie odłożę.
Z S. jako tako się układa. Zaczyna mówić o dzieciach, kredycie i wspólnym mieszkaniu.
Dietowo lipa. Ważę już chyba z 53 kg.
Nie mogę się ogarnąć. Serio.
Zaczynam tracić, to co osiągnęłam przez te 2 lata.
Ale muszę, wiem że muszę. Myślicie że w 3 miesiące dam radę zrzucić chociaż 2 kg??
  • awatar bipolarvitae: Wage i tak masz bardzo swietna ;) Powodzenia z S .Widze ze to juz tak w 100 % na powaznie ,bardzo dobrze . ^^ A 2 kg w 3 miesiace to idealny czas :D
  • awatar kraseczka: 152 cm wzr
  • awatar Bad Bunny: Gratuluję zdania egzaminu i wygrania konkursu! :) Doceniaj siebie i to, co udało Ci się osiągnąć. Nie ważne, że może miałaś łatwiej, ale samo do Ciebie i tak nic nie przyszło! Jeżeli chodzi o wagę to bezproblemowo w zdrowy sposób możesz zrzucić 2 kg w trzy miesiące, oczywiście o ile się do tego odpowiednio przyłożysz. Zdrowo chudnąć powinno się 0.5kg na tydzień, także luz :) Tylko pytanie jest jedno - czy Ty faktycznie tego potrzebujesz? Ile masz wzrostu?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przez 2 lata ponad jadłam zdrowo, ćwiczyłam regularnie a teraz moją wymówką jest brak czasu.Schudłam ponad 10 kg. Teraz wróciły mi ponad 3
Brak czasu na ćwiczenia, brak czasu na gotowanie. To moja wymówka.
2 lata intensywnego dbania o sobie po to żeby teraz to zmarnować? Nie chcę tego. Moja waga na dziś to 52,9 kg.
Od ponad roku nie mogę się ogarnąć.
W pracy o 7 .00 jem jakąś bułkę z serem i ogórkiem kiszonym. Rano piję jeszcze kawę.
No i potem o 9 jestem znowu głodna. Jem jakieś owoce , które sobie przyniosłam zazwyczaj 2 banany i jabłko. Potem o 12 jem znowu albo drugą bułkę , albo jakiś ryż na mleku.
Bywa i tak że zjem o 7 i potem nie ma czasu nic zjeść bo tyle ludzi. Jem po pracy dopiero. Więc różnie to bywa.
No i potem po pracy idę do baru na obiad. Bo w domu jestem o 17 i zanim bym coś ugotowała i ogarnęła ten syf to by była 19. No i biorę albo pulpety z ziemniakami albo gołąbka. No i tu jest problem bo po tym obiedzie potrafię zajrzeć jeszcze do maka albo iść na kebaba. Do tego w międzyczasie jakieś słodycze.
Nie wiem co się stało z moją psychiką .
Nie radzę sobie .
Ale kiedyś potrafiłam się ogarnąć
Zrobię to i teraz.
Przez to wszystko rozepchałam sobie żołądek tak, że mogłabym jeść i jeść.

Dam radę. W szafie wiszą ulubione ciuszki które czekają aż schudnę te 3 kg.

No dobra koniec o diecie . Teraz o pracy.
________________________________________________________________________________________________________Mam umowę do końca marca. Na zastępstwo.
Kierowniczka już zapowiedziała że w marcu robią konkurs i bardzo na mnie liczy.
Pracuję w MOPSIE.
Przyjmuję wnioski o świadczenia.
Tyle że ja mam techniczne wykształcenie i nie widzę tam dla siebie przyszłości.
Nie pasjonuje mnie to, nie widzę dla siebie rozwoju tam , no chyba rozumiecie.
Obawiam się że tu w tym MOPSIE utknę w miejscu bo nie mam odpowiedniego wykształcenia, żeby jakoś piać się w górę.
Dlatego nie ukrywam że interesuję się pracą bardziej w swoim zawodzie.
No i dobra póki nie mam nic lepszego na oku no to stanę do tego konkursu. Ale jak wygram i mnie zatrudnią a jak po jakiś np. 2 czy 3 miesiącach trafi się coś lepszego to będzie głupio no nie?
Walne im wypowiedzeniem bo znalazłam coś lepszego, jak oni mnie wcześniej wyszkolili i zrobili konkurs.
Wiem, że inni by się tym nie przejmowali ale ja tak.
Z jednej strony jestem tu bo nie ma nic lepszego, ale w międzyczasie szukam czegoś innego.
Odeszłybyście w takim przypadku jakby była taka okazja? Bez wyrzutów sumienia??
________________________________________________________________________________________________________
Związek. Układa się nam z S. całkiem dobrze.
Jest 8 lat starszy ode mnie . Ale to w niczym w ogóle nie przeszkadza.
Nawet zaczyna wspominać coś o wspólnym mieszkaniu.
Dla mnie jeszcze trochę za szybko, ale jak będę mieć w końcu normalną umowę to i tak planuję się wynieść chociażby na stancję.
Mam już dość mieszkania z mamą.
I te dojazdy też męczą.
Tylko że mam 1700 na rękę i boję się że będzie na styk.
Tym bardziej że ja muszę mieć w rezerwie te 200-300 zł miesięcznie na lekarza bo mam problemy z żołądkiem i cerą i nigdy nie wiadomo kiedy trzeba będzie zawitać.
Boidupa jestem trochę , a i jeszcze chciałam na prawko odłożyć. A jak się wyprowadzę to małe szanse że coś odłożę. No ale takie życie.
A wy co byście wybrały??
Pozdrawiam i do następnego.
  • awatar mąka krupczatka: Odnośnie pracy... Stawaj do konkursu! Jeśli znajdziesz coś lepszego to wcale nie będzie głupio zrezygnować! Tak samo możesz powiedzieć, że oni głupio robią organizując jakiś konkurs na Twoje stanowisko. Po co konkurs, skoro Ty już tam pracujesz? Sorry, za te słowa ale system ma nas w dupie. Źle się czujesz w tamtej pracy? Spoko, wysyłaj cv i list motywacyjny, ale ni jedno, nie dwa a 60! Nie żartuje! W końcu znajdzie się ta wymarzona praca! Mówisz, że nie masz kwalifikacji! DO ROBOTY! Na kurs, na studia podyplomowe! Rozwijać się! Samym jojczeniem nad sobą nic nie osiągniesz! Słuchaj, ja swoją karierę zawodową zaczęłam w pracy w przedszkolach myśląc sobie: ojeju jak dobrze byłoby pracować z seniorami. No ale tak jojczałam przez 2 lata, aż wzięłam się do roboty. Napisałam dobre cv i list motywacyjny pod miejsce pracy w którym chciałam pracować! Wysłałam wspomniane 60 cv i zgadnij kto teraz pracuje w geriatrii? Zgadnij kto skończył podyplomówkę w tym temacie? CHCIEĆ ZNACZY MÓC! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już luty. Kiedy to minęło. Nie wiem.
Trochę do napisania mam.
Praca. Zacznę od niej.
Na pewno na sali obsługi pracuje mi się lepiej.
Idzie mi to całkiem sprawnie, chodź i tak to nie moje klimaty.
Jestem na zastępstwo do końca marca. Teraz ogłosili konkurs . Najprawdopodobniej robiony pode mnie. Bo się mnie podpytują czy już złożyłam papiery itp itd.
Więc jak wezmę udział to są duże szanse że już zostanę.
Równolegle jest konkurs w Urzędzie Miasta.
Tam też wysłałam papiery.
I nie wiem co zrobię w sytuacji, gdy tu u siebie wygram konkurs a i z innego urzędu lub od innego pracodawcy zadzwonią. Tu w tym MOPSIE dla siebie przyszłości nie widzę, z racji tego że mam techniczne wykształcenie i chciałbym się rozwijać w innym kierunku, no ale puki nie m nic innego to muszę składać tutaj też.
Chociaż po ciuchu liczę że w końcu się trafi mi coś lepszego. A mi wtedy będzie głupio że tu wygrałam konkurs, brałam udział a np. zrezygnuje po 2 miesiącach. Oczywiście puki co to teoretyzowanie. Bo jeszcze z żadnej innej firmy się nie odezwali.
Co dziwne ludzie tu w tym moim urzędzie pracują po 5-8 lat i mają podinspektora więc coś tu jest nie tak. A normalnie mają mgr.

Związek.
Też się układa . Widujemy się póki co 2 razy w tyg, gdyż na więcej czas nie pozwala.
Chciałabym się w końcu wyprowadzić z tego domu chociażby na jakaś stancję, ale ciągle z tą pracą wielka niewiadoma .
S ciągle powtarza że mnie kocha itp itd . No ok, niech mu będzie. Zobaczymy co z tego wyjdzie w przyszłości .

A dieta. No lipa Ciągle nie mogę wziąć się za ćwiczenia i dietę. Ale w końcu muszę się ogarnąć.
  • awatar szachimatONA: Nie męczcie jej. Sorry ale po co ma się angażować jeśli jeszcze nie czuje że chce? Macie pewność że ten S to nie Skurwiel? Niektórzy potrafią powiedzieć kocham Cię do 5 lasek na jednej imprezie więc sorry..są ludzie co mają z tym blokadę i są tacy co nie mają żadnej blokady. Nie dla każdego to święte słowa. Dajcie się jej przekonać :)
  • awatar kraseczka: Sorki, nigdy nie mogę tego póki zapamiętać. Zawsze robię byka. Czuję, tyle że ja nie jestem w gorącej wodzie kąpana, i staram się jakoś powoli w to angażować.
  • awatar black5775: Ja też z góry przepraszam za komentarz ale Ty w ogóle czujesz coś do S? Bo tak czasami to opisujesz jakby jemu zależało a Tobie totalnie nie, jeśli tak jest to totalnie nie w porządku do niego...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Już ponad połowa stycznia minęła .
Nawet nie wiadomo kiedy.
Wczoraj byłam u fryzjera, nie było tej babki co zawsze mi robiła bo była na urlopie.
Robiła mi jakaś inna i co. Spierdzieliła.
Za krótko , niepotrzebnie namówiła na cieniowanie.
No cóż mam nauczkę żeby trzymać się twardo swojego.
Ćwiczyć nie mam czasu.
Ale muszę to zmienić.
Codziennie wychodzę z domu 5.35.
I wracam jak nie widzę się z S. to o 17 jestem w domu. Nie mam mocy ani na gotowanie ani na ćwiczenia. Ale muszę przestać robić z tego wymówkę.
Ciągle w pracy dużo nauki, siedzę już na sali obsługi przyjmując wnioski.
Napewno lepiej się pracuje niż z tymi zazdrosnymi stażystkami. Wychodzi na to że każdy się z nich śmieje. Bo one zamiast robić to siedzą i gadają o paznokciach, podróbkach na Allieekspres itp.
Nawet jak kierowniczka wchodzi to mają to gdzieś.
Ostatnio weszła jedna pracownica i chciała żeby jej dały teczkę to powiedziały że Beatka(inna pracownica-koordynator) jest na magazynie niech ci da.
No więc tak to bywa.
A na te ćwiczenia 3 razy w tyg no muszę znaleźć jakoś czas.
Ostatnio jak widziałam się z S stwierdził, że mnie kocha hahha. I co lepsze mówił to całkiem poważnie.
No to uświadomiłam go że póki co chyba za wcześnie na takie deklaracje , ale się upierał.
A jeszcze jeżeli chodzi o pracę to przyjęli kolejną nową pracownicę. Zaczyna od wysyłki, tak jak ja i już widzę jak zazdrość zżera te dwie stażystki.
Nie mogę powiedzieć, że nic nie robią ale mimo wszystko przeginają.
Tak naprawdę nikt za te 900 zł nie każe im tu siedzieć. Nie pasuje- to niech idą do takiej roboty, gdzie ich chcą za normalne pieniądze.
A że jedna i druga edukacje zakończyła na obronie licencjata to w konkurach udziału brać nie chcą bo wymagają magistra. Ale pracują tu i tacy, bez mgr, po licencjacie wiec jakby chociaż pokazały że im zależy to ktoś by je zauważył może.
 

 
Jeśli chodzi o dietę to pierwszy tydzień stycznia poszedł kiepsko. No cóż, bywa.
Brak czasu przez robotę robi swoje, ale to żadna wymówka.

A co do pracy. No nie trafiłam z nią. Ale muszę siedzieć bo póki co nie ma nic lepszego.
Ja mam techniczno-chemiczne wykształcenie i odnaleźć się w dziedzinach socjalnych to ciężko orzech do zgryzienia.

Wiecznie zestresowana chodzę. Śpię po 5 h.
A i jeszcze się w nocy budzę i już koniec spania.
Np. obudzę się o 3 i już nie zasnę, bo te myśli gdzieś tam krążą.
Drugi miesiąc z rzędu okres nawet szybciej dostałam.
No i ciągle czuje taki stres niestety.
Ale może kiedyś się trafi coś innego.
Co do S. to ostatnio zaprosił mnie do siebie,
no nie ukrywam jestem płaska jak deska jeśli chodzi o cycki więc miałam trochę blokadę, przez co zepsułam atmosferę, no ale co ja poradzę , taki kompleks mam.
Ale ogólnie widzę, że mu zależy.
Jutro znowu do tej roboty i znowu już stres .
A i dziś dużo nauki.
Więc na mnie czas.)
 

 
Piszę do Was w Sylwestra. Tak, spędzam go w domu , sama.
Mam masę nauki, gdyż po Nowym Roku idę na inne stanowisko .

Jeśli chodzi o dietę i ćwiczenia to był najgorszy rok z możliwych. Totalnie zaprzepaściłam swoje możliwości.

W tym roku średnia ilość kalorii to 2370 kcal.
A ilość ćwiczeń 0 .

Takie są wyniki.

No i przytyłam.

Były miesiące, gdzie nie ćwiczyłam wcale, a były takie gdzie ćwiczyłam dużo .

Jednak przez większość nie ćwiczyłam wcale.

Zamierzam to zmienić.
Jedyne zmiany na plus w tym roku to skończyłam studia.

Pracę mam jako taką .

No i mam faceta.

2018, proszę bądź lepszy dla mojej figury)
 

 
Wesołych Świąt Kochani
Piszę dopiero teraz, gdyż wcześniej totalnie nie miałam czasu.
Drugi dzień już leci, to objadanie się sałatkami z majonezem bokiem też mi już wychodzi.
Dla mnie to już koniec biesiadowania, bo dziś zamierzam wziąć się za naukę.
Po nowym roku mam iść i przyjmować wnioski.
Męczy mnie ta praca, bardzo, no ale co jak póki co nie ma nic lepszego.
Pracuje tam 2 miesiące.
Ogólnie to po Nowym Roku najprawdopodobniej szykuje mi się rozmowa jedna. Tylko problem w tym , że ja swój urlop, którzy mi się należy muszę rozpisać kiedy wezmę do 29.12. A tam rekrutacja jest do 29.12
No i co rozpiszę sobie urlop, a oni zadzwonią (oby) żeby przyjść na rozmowę i nawet nie będę miała jak.
Może wy się orientujecie czy przysługuje mi jakiś np. na żądanie po 2 miesiącach pracy??
Co do S. to chłopak chyba zakochany . Ciągle o mnie zabiega, proponuje spotkania, żebym u niego została itp, itd , tylko problem w tym że ja teraz nie mam aż tyle czasu na to. Przez te zakuwanie Ustaw.
I w ogóle mam takie wrażenie że wszystkie babeczki na święta paznokcie zrobione, brwi zrobione, rzęsy nowe, odstrojone.
A ja jak to ja zawsze ze wszystkim spóźniona i człowiek nawet nie ma czasu o siebie zadbać .
Wczoraj siedziałam robiłam brwi i zmywałam stary lakier bo nie było kiedy wcześniej.
A co u Was? Jak święta? ?
 

 
Dziś sobota. Dzień wolny. Wstałam późno.
Musiałam odespać cały tydzień .
Ogólnie to wstaje o 4.20, busa do pracy mam 5.35.
W pracy jestem o 6.30 .
No i tak leci do 15 czas.
Praca stresująca. Dużo nowej nauki. Masa ustaw do wykucia. Moja głowa tego nie pojmuje. Dlatego cały czas szukam czegoś innego, ale ciężko idzie.
Te dwie stażystki są mega wnerwiające.
Ciągle się kimś wysługują.
Jedna dziewczyna która jest na zastępstwo, tak jak ja wczoraj złożyła wypowiedzenie bo nie daje rady.
A zajmowała się dłużnikami alimentacyjnymi.
Nie dość że jest nowa. Terminy gonią. Ktoś jej raz coś powie i myślą że już dziewczyna decyzje napisze.
I się zwolniła. Odchodzi gdzieś sekretarką będzie u komornika.
A co do S. No puki co jesteśmy razem o ile to można nazwać związkiem. Oboje nie jesteśmy stąd. Ja dojeżdżam, on mieszka 3 m od miasta. Ja teraz nie dość że nowa praca , pełno nauki, to się spotkamy 2 razy w tyg na 3 godziny i tyle.
Przychodzę do domu, próbuję się tych ustaw uczyć ale ciężko mi to idzie. Nie dość, że człowiek zmęczony i niewyspany. To tu zakuwać jeszcze . Dlatego mi się najlepiej uczy w niedzielę. Po nowym roku idę już na sale przyjmować wnioski i jestem mega zestresowana tym . No ale zobaczymy jak to będzie.
Co do diety. Jest ok, nie tyje coś tam powoli spada, ale puki co kompletnie nie mam kiedy ćwiczyć. Bo ta nauka bezskuteczna zabiera mi cały wolny czas.
 

 
W czwartek widziałam się z S.
Dogadujemy się ze sobą bardzo dobrze.
Spytał się wprost czy zostaniemy parą.
Powiedziałam mu, że jestem dość problemową osobą jeśli chodzi o tego typu relacje.
Mam mało czasu, jestem zamkniętą osobą.
Powiedział że mu to nie przeszkadza aż w końcu się zgodziłam i naprawdę ciągle mam wątpliwości.
Bo jako że z nim nie mam problemu tak mam ze sobą.
Chciałabym ale się boję. Boję się, że nie będę miała czasu, boję się że nie mogła się otworzyć.
Co do pracy to ten Urząd to naprawdę lipa.
Nie jest to praca dla mnie dlatego w międzyczasie szukam czegoś innego. Urząd sam w sobie jest ok, ale nie ten dział. Tam jest takie nieogarnięcie że się nie da w spokoju pracować.
I te wiecznie narzekające stażystki. Że je na nic nie stać. Że robią więcej niż pracownicy a mają mniej itp itd.
Jedna ma 22 lata. Ok rozumiem po studiach staż.
Ale ta 2 ma 27 lat. W marcu jej minie rok stażu. Wcześniej już też miała staż w sądzie.
No kurde kto w wieku 27 lat, po odbyciu już jednego stażu idzie na roczny kolejny . A ona nawet nie szuka nic innego chyba z tego co inna dziewczyna mówiła i że jej się dziwi. Też byłabym na jej miejscu sfrustrowana.
Waga na dziś 51,7. Na początku listopada ważyłam 53,5 . A w listopadzie nic nie ćwiczyłam ze względu na to że nie mogłam się ogarnąć z pracą, nauką i obowiązkami. Czasami nawet nie ma kiedy zjeść w tej pracy może dlatego .
Ale w grudniu już postaram się poćwiczyć.
  • awatar paatusia: Otwórz się może facet naprawdę jest ok a Ty nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma;) zawsze możesz się wycofać:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
We wtorek minie mi 3 tydzień pracy.
Pracuje się ok, ale te dwie stażystki.
Ciągle marudzą że one są tu na stażu mają 900 zł a robią więcej niż pracownicy. I pewnie mają na myśli mnie bo ja dopiero się uczę. I nie robię pewnych rzeczy tak szybko i sprawnie jak one.
Ale koordynatorka mówiła mi, że nie mają co marudzić bo nikt im nie bronił brać udziału w konkursie.
I szukać innej pracy też mogą.
____________________________________________________
Waga. Coś tam w końcu się ruszyło. Wczoraj na puste jelita waga pokazała 51,8 . Dziś na pełne 52,4 .
Ale spada najważniejsze.
____________________________________________________
Co do S. to ciężki temat. W piątek wybraliśmy się do kina, po kinie na kawę .
Dziś napisał mi wiadomość co ja na to żebyśmy przenieśli naszą znajomość na wyższy poziom.
No i nie wiem co mam zrobić. Lubię go , zależy mi ale boję się że swoim ciężkim charakterem i nieogarnieciem tylko zmarnuje mu czas .
___________________________________________________
 

 
No to czas na małą relacje. Jutro miną mi dwa tygodnie w nowej pracy.
Praca w urzędzie- masa papierlogi,goniące terminy.
Pełno ludzi. Co chwilę coś ktoś chce.
Praca sama w sobie nie jest zła, chodź to nie moja tematyka. Pracuje w centrum świadczeń rodzinnych i obce mi są te tematy.
A te ustawy ciężko mi wchodzą.
Dlatego w międzyczasie szukam czegoś innego .
Pracuje w nawet fajnym zespole. Jedynie dwie stażystki są denerwujące . Ciągle marudzą jak to one mają źle bo są na stażu.
Jedna miała już staż nawet w sądzie, potem ją na 3 Miesiąc zatrudnili a potem znowu zwolnili bo wzięli nowych stażystów . A ona ciągle to przeżywa.
Puki co siedzę na wysyłce, a tak to w ogóle to mam trfić na salę obsługi. Czyli będę przyjmować wnioski. Trochę się boję, gdyż nie pracowałam jeszcze z klientem.
________________________________________________________________________________________________________
Co do S. Znajomość się rozwija głównie z jego inicjatywy. Ostatnio się mnie nawet spytał jak ja stoję z relacjami międzyludzkimi. Powiedziałam mu że średnio, co zresztą widać. Ale cały czas widzę, że mu zależy.
________________________________________________________________________________________________________
Dieta . Nie obżeram się, ale też przez 3 tyg nie było treningu . Brakuje mi tego. Ale puki co nie mogę się zorganizować . Wstaje o 4.30 wracam o 17.
Padam czasami . A nie chce puki co niczego wynajmować, bo umowę mam tylko na 5 miesięcy i nie wiadomo co dalej....
Do następnego.
 

 
Muszę koniecznie zrzucić te 3 kg.
Sama już zaczynam źle się czuć ze sobą.
W czwartek miałam badania medycyny pracy.
Zjadłam ran banana i wypiłam kawę bo myślałam że w ten czwartek dopiero lekarz wystawi skierowanie na krew i mocz i każe przyjść w piątek.
Lecz on od razu wysłał mnie na pobranie, mocz stwierdził że niepotrzebny.
No i glukoza mi wyszła za niska.
A byłam po bananie i kawie.
A czytałam że to też może być cukrzyca.
Jak się dowiem o kolejnej chorobie to chyba sobie w głowę strzelę.
Mam nadzieję, że to była chwilowa ułomność organizmu.
Wystarczą mi problemy z żołądkiem i stawami.
Ale pójdę w poniedziałek do rodzinnego może skieruje na dalsze badania .
Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Jak zacznę pracować to nie będzie jak latać po lekarzach z kolejną chorobą.
W tym tygodniu może uda mi się zobaczyć z S.
W czwartek byłam też z siostrą na zakupach, bo musiałam kupić trochę ciuszków bardziej eleganckich do tego urzędu..
Ciekawa jestem na ile dadzą mi umowę , w poniedziałek albo wtorek babka ma dzwonić.
Szukam jakiegoś sklepu w którym mogę kupić ryby bez skóry dorsz lub łosoś ale nigdzie nie mogę znaleźć. U mnie w Piotrze i Pawle nie ma.
Planuje do świąt zrzucić chociaż te 2 kg też.
Przydało by się w końcu.
 

 
W poniedziałek zadzwoniła do mnie babka z MOPR, tam gdzie brałam udział w konkursie i mówi że konursu nie wygrałam ale szukają na zastępstwo w dziale świadczeń rodzinych. No wziełam i tak nic nie mam lepszego na oku, a skończy mi się tam umowa to będę szukać czegoś dalej.
Chociaż przyznam się że nie mam zielonego pojęcia o tych zasiłkach, 500 + itp itd.

S chce mnie wyciągnąć do kina,no zależy ciągle chłopakowi . Więc chyba pójdę.
Szkoda tylko że przybrałam te 3 kg, zawsze to bym miała większą pewność siebie.
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Nie maryw się ;) ja poszłam na Administracje i zarządzanie choć wgl nie mam o tym pojęcia ;p Zapomnij o tych 3 kg ! Na pewno wyglądasz świetnie! Jemu na pewno sie podobasz ! ;)
  • awatar margareta146: Zawsze to praca, a może akurat później przyjmą na stałe, a jak nie to masz czas na spokojne szukanie innej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na wtorek dostałam zaproszenie do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie na stanowisko podinspektor w Dziale Administracyjno- Technicznym. Byłam w piątce najlepszych kandydatów. Na rozmowę przyszłam ja, jedna babka około 30, dwóch panów około 50 r.ż i jeden to bym mu dała ok 60 lat.
Pytania zadawane przez komisję mocno mnie zaskoczyły.Były bardzo ogólne, z życia. Przykładowo co Pani wie o instytucji o zatrudnienie w której się ubiega? Ile ma pracowników? Jakie są Pani wady i zalety? Co może Pani nam zaoferować? Byłam przygotowana na takie pytania, ale nie wiedziałam że będą jedynymi. O Ustawy wymienione w wymaganiach dodatkowych nie było ani jednego pytania.
Konkurs wygrała ta babka koło 30.
No ale jeszcze na ten poniedziałek co będzie miałąm umówioną rozmowę W pewnym stowarzyszeniu na pracownika administrcyjno-biurowego. Skierowanie dostałam z PUP. A w piątek , o 20 Pani, która mi kazała przyść w poniedziałek mi pisze że oferta nieatualna.

No i co ja i tak muszę odnieść do Urzedu to skierowanie. Bo muszą mi napisać dlaczego mnie nie zatrudnili. Ale umawiać się z tą babką to katorga. Telefonów nie odbiera, odpisuje po 3 dniach na sms. A w biurze dostępna jest ponoć tylko w poniedziałki. Bo we wszystkie inne dni jest zamknięte.
Czy od razu iść do Urzedu i im powiedziec że napisałą mi że oferta nieaktualna

No nic szukam dalej, może się coś trafi. I tak teraz biorę co leci, chociażby na przeczekanie żeby coś złapać.
  • awatar miss divine: Idź do urzędu i powiedz wprost, że baba miga się od kontaktu i nie masz jak odebrać skierowania. Miałam raz podobną sytuację i nikt z urzędu się nie rzucał.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej dziewczyny Co tam u Was? U mnie dalej bez zmian, ale powoli, powoli zaczyna się coś dziać.
Dostałam zaproszenie na rozmowę o pracę- w Urzędzie, na stanowisko podinspektora w dziale technicznym.
Sądzę, że mam marne szanse w tym konkursie rywalizować z tymi, którzy mają X lat doświadczenia, no ale trzeba próbować.

Po za tym taka mnie myśl naszła. Która praca wq was jest lepsza? Jeśli chodzi o przyszłość. Ja jeszcze żadnej z tych prac nie mam, rozmowy i kolejne etapy rekrutacji dopiero przede mną, ale zastanawia mnie to.
Opcja 1 Praca w Urzędzie , na stanowisku podinspektora, praca przy biurku od 8-16.
Urzędnicy wcale dobrze nie zarabiają, jak ktoś po iluś latach pracy ma 2200 na rękę to i tak jest dobrze, bynajmniej w moim regionie.

Opcja 2. Praca w firmie produkcyjnej. Na stanowisku Laborant/Kontroler Jakości, praca na 3 zmiany w tm nocki . Co do wynagrodzenia nie mam pojęcia, ale firma obiecuje rozwój osobisty . Według mnie w takiej firmie produkcyjnej są chyba lepsze szanse na lepsze zarobki w przyszłości .


___________________________________________________
Co do diety. Ciężko mi zejść do kalorii poniżej 2200 kcal. Zazwyczaj mój jadłospis wygląda tak:
1. Kawa, jajecznica z 2.5 jaja (2 całe plus 1 żółtko), 2 kromki chleba żytniego, siemię lniane, woda z miodem i cytryną- ok. 650kcal
2. Jakieś owoce/ kefir/jogurt/ kawa- ok. 300 kcal
3. Znowu jakaś przekąska typu owoc/ sałatka ok. 200 kcal
4. Obiad- ok 500 kcal.
5. Kolacja- zazwyczaj 2 kanapki z serem/wędliną, jajko/wędlina- ok. 400-500 kcal.
Plus ewentualnie czasem wpadnie jakaś słodycz ok. 200 kcal.

I ciężko mi naprawdę zejść poniżej tej kaloryki ale będę próbować.
____________________________________________________

Co do S. chłopakowi zależy, ale ja jestem boidupa.
Boje się zrobić ten kolejny krok w przód .

Zaprasza do kina/ na spacer/ ciągle chce się widywać, ale u mnie to naprawdę nie jest dobry czas na związek, ale do niego to chyba nie dociera...
I nie wiem co zrobię.

________________________________________________________________________________________________________










 

 
Pogoda ostatnio nie zachęca do niczego.
Dalej bez pracy jestem.
Biorę udział w dwóch konkursach- no ale jak to świeżak po studiach raczej mam małe szanse.
Ale nie poddaję się. Codziennie przeglądam oferty pracy.
No i walczę też by odzyskać w końcu swoją starą wagę- czyli 49 kg.

Jak ja mogłam to zaprzepaścić.
No ale nic stało się, trzeba działać.
Do lata osiągnę swój cel- to wiem napewno.
Dziś na obiad makaron zapiekany z pomidorami, cukinią i serem pleśniowym niebieskim.
Pycha. Nie mam pojęcia co na weekend zrobić.
W poniedziałek byłam na ostatnim treningu w terenie.
Pogoda już raczej nie pozwoli na trening na dworzu.




 

 
Hej. No i mamy już październik.
Czas podsumować wrzesień.
Był kiepskim miesiącem.
Przez 2 tygodnie wpieprzałam ponad normę ok 2500 kcal.
Kolejne dwa dietowałam by to zgubić.
I tak jeszcze trochę zostało, ale powoli spada waga.
________________________________________________________________________________________________________
Pracy dalej brak. W ciągu trzech miesięcy miałam zaledwie 2 telefony z których nic nie wypaliło.
Dołuje już mnie to. Ale nie poddaję się .
Dam sobie jeszcze tydzień. A potem biorę co jest.
Bo w domu można oszaleć. Serio.
________________________________________________________________________________________________________
Z S. stwierdziliśmy , że nie idziemy na Botoks, ma same złe opinie, więc raczej kino odpada.
Zaproponował kawę, zobaczymy co z tego wyjdzie.

________________________________________________________________________________________________________

Co do diety mam nadzieję, że w końcu się ogarnę i zgubię te 2 kg, które przybrałam przez pół roku nic nierobienia.

________________________________________________________________________________________________________









 

 
Hej Co tam u Was słychać?
U mnie dieta w tym tygodniu idzie dobrze.
Ćwiczenia też. Dalej szukam pracy. Może w końcu się coś trafi. Mam nadzieję że w tym tygodniu spadnie mi jeszcze trochę ta waga.
S mnie namawia w następnym tygodniu na kino- botoks.
Jakiś nowy film.
Z jednej strony bardzo go lubię, tyle już że sobą gadamy, że nie wyobrażam sobie żebym miała przestać, a z drugiej strony jakoś nie potrafię zrobić tego jednego kroku do przodu .
Do świąt planuje zrzucić miminum te 2 kg.
A do wakacji osiągnąć wagę którą miałam, czyli 49 kg. Już tak dobrze wyglądałam i wpierdzielać mi się zachciało. No ale co takie życie.

Udanego dnia !
 

 
Jestem tydzień po obronie i dalej bez pracy.
No ale liczę na to, że w końcu się coś znajdzie.
Jestem w trakcie okresu więc nawet nie wiem ile ważę.
W czwartek byłam na kawie z S.
Widze, że jemu bardzo zależy.
To ja jestem tą osobą która nie wie czego chce.
Niestety przez kompleksy nie potrafię nawiązać bliższej relacji.

Mam nadzieję że chociaż w nadchodzącym tygodniu ruszy się coś z pracą.
 

 
Hej, ja już po obronie, w piątek wszystko się odbyło. Dieta ostatnie 2 tygodnie to masakra.
Ale za każdym razem walczę od nowa.
Szukanie pracy przede mną.
W czwartek być może szykuje się kawa z S.
Zobaczymy jeszcze.
Od dzisiaj naprawdę biorę się za siebie- obiecuję to sobie.
Do usłyszenia )
 

 
Ostatnie dwa tygodnie poszły mi naprawdę w porządku.
Nie miałam sobie nic do zarzucenia.
Dieta była ok.
Ćwiczenia też były.
Więc co poszło nie tak??
Znów się nawpieprzałam.
Mimo, że nie powinnam. Nawet nie mogę.
Takie kompulusy zdarzają mi się raz na jakieś 3 miesiące. Niby to nie dużo, ale potem czuję się jak ostatnie gówno.
Robiłam sobie pyszną zdrową zupkę.
Postanowiłam skubnąć kawałek wafelka .
I co? Lawina. 3 wafelki . Potem pizza.
Z całej 30 cm został 1 kawałek. I frytki.
Bolał mnie brzuch, ale to było tak pyszne że jadłam.
Potem oczywiście chcica zaspokojna, ale kompletne wyrzuty sumienia.
O tyle dobrze, że to się zdarza naprawdę rzadko .
Ale jednak się zdarza i muszę z tym walczyć.

Teraz żeby zaliczyć ten tydzień muszę jeść po 1600 kcal do końca tygodnia.
Ale dam radę. Skurczę żołądek przy okazji.
Czasami naprawdę zapominam po co to wszystko robię.
No ale to nic. Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy a co najwyżej skończy na 3 kawałkach pizzy a nie prawie całej.

Poza tym jem naprawdę w miarę zdrowo. Muszę. Ze względu na żołądek.

Terminu obrony dalej nie znam.

Zamierzam wprowadzić do swojej diety rano wodę z miodem odstaną przez noc plus cytrynka. Sezon zachorowań tuż tuz a chociaż zawsze trochę wzmocnię swoją odporność . I powinnam zacząć spożywać kleik z siemienia lnianego na ten żołądek bo ponoć pomaga. Już kiedyś to próbowałam. Jest okropne, ale dla zdrowia będę musiała.









 

 
Hej dziewczyny
Dziś u mnie ładna pogoda, w końcu Trochę słoneczka pod koniec wakacji się przyda.
W małym skrócie co u mnie się działo.
1. W poprzednim tygodniu z dietą było w porządku. Już czuję że jem mniej, żołądek się zmniejszył. Treningów nie było, bo brak czasu i okres ale w tym tygodniu nadrobię.
2. Gastroskopia. No i znowu bakterie plus nadżerka. Tego drugiego się nie spodziewałam. Zabieg był wykonywany pod narkozą i z racji tego, że przed badaniem wypełnia się ankietę dotyczącą tego, czy się zgadza na przeprowadzenie innych zabiegów typu pobranie wycinka albo wycięcie różnych rzeczy zaznaczyłam że nie. Za każdą tą rzecz dodatkowo się płaci a wiecie nigdy nie wiadomo co tam wykryją i czy nie podliczą was na tysiaka. No i nie pobrali mi wycinka z nadżerki, ale mam przyjść za pół roku na kontrolę. Poszłam do lekarza dostałam leki, jak nie przejdzie to wtedy się najwyżej wybiorę drugi raz na badanie.
3. Bolerioza- ostatnio miałam kleszcza. Dla świętego spokoju poszłam zrobić przeciwciała na to dziadostwo- wyszło że nieobecne. Więc chociaż tyle. Najwyższe stężenia osiąga się od 3-6 tygodni od ekspozycji, ja się badałam jakoś w 4 tygodniu, więc myślę że wynik można uznać za wiarygodny.
4. Praca. Zadzwonili z jednej firmy. Zajmującej się produkcją opakowań,kosmetyków i chemii gospodarczej. Ale był to dość dziwny telefon. Babka najpierw się spytała kiedy mogę zacząć. No to mówię jej, że do końca sierpnia (czyli tydzień około) jeszcze jestem w starej pracy a potem już jestem dyspozycyjna. No to zaczęła mi mówić jak wygląda praca. Stanowisko na które aplikowałam to laborant- kontroler jakości . No i mówi że praca jest 3 zmianowa, zmiany są tygodniowe, że to nie jest tylko praca w laboratorium, tylko też trochę w biurze, że czasem trzeba przyjść w soboty i są płatne jako nadgodziny. Ze pierwsza umowa jest na 3 miesiąca, kolejna już o pracę, że są zainteresowani długotrwałą współpracą, że szukają właśnie kogoś kto ma doświadczenie w laboratorium, i że zachowuje sobie to CV i że jak będą zainteresowani to się odezwą . I się rozłączyła zanim zdążyłam o cokolwiek zapytać. Nic nie wspomniała o żadnej rozmowie, ani nic . I nie wiem juz sama czy nie podpasowało jej to że dopiero za tydzień mogę zacząć, czy że w końcu wg nich mam doświdczenie w laboratorium bo tak niekonkretnie się wypowiedziała zabrzmiało to jakbym miała wq niej. Tyle że jedyny kontakt z lab to ja miałam tylko na studiach. No nic będę czekać na telefon.
5. S ciągle męczy o tą kawę a ja sama nie wiem czego chcę. Chyba powinnam dać mu spokój. Jestem tak niestabilna emocjonalnie że to nie jest odpowiedni czas na związek. Rozmawia się nam wspalniale, bardzo go lubię, ale niestety ciągle kompleksy we mnie siedzą. Był zawiedziony tym, że po badaniu nie mógł odwieźć mnie do domu, no ale ja jestem z tych osób które bez potrzeby nie lubią zawracać tyłka innym.
No i napisał że go trochę martwi ta moja zosia samosia, no ale co ja poradzę. Taki typ człowieka ze mnie.
6. Zaraz już wrzesień, więc niebawem moja obrona. Trochę się teraz nawarstwiło tego wszytskiego, ale mam nadzieję że pójdzie gładko. Trochę po tym badaniu kłuje mnie jakoś w klatce lekko, ale nie wiem czy to od narkozy czy ze stresu.Już kiedyś ze stresu tak miałam ae teraz nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. Bo naczytałam się w necie że tak, jak ta nadżerka tak też zmiany nowotworowe mogą się obajwiać. Dlatego będę musiałą niebawem wybrać się tam znowu niech mi zrobią ten wyinek. Teraz już wiem co mam i ile będę musiałą zapłacić.
Trochę się rozpisałam, ale życzę Wam udanego tygodnia, mam nadzieję ze pogoda dopisze i jakoś to będzie w końcu )

I jedzonko z ostatniego tygodnia.
Cukinia faszerowana, Pulpety w sosie I ziemniaki z sosem )

A dziś nie mam pojęcia co zrobię albo ryż z sosem meksykańskim albo zupkę jakąś.






Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›