• Wpisów: 479
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 20:45
  • Licznik odwiedzin: 131 078 / 2046 dni
 
kraseczka
 
Nie wiem nawet jak zacząć.
W środę, jak byłam w pracy kilka minut po 2 S napisał że jest pod moją pracą i jak skończę to żebym wyszła na parking. Zaskoczył mnie, nie powiem.
Myślałam, że chociaż da znać dzień wcześniej, żebym też mogła oddać mu jego rzeczy.
W sumie to tylko parę drobiazgów, które mi podarował, a które chciałam mu oddać.
Nie powiem, mimo że chciałam tego, to bałam się.
Ale jak tylko skończyłam pracę, poszłam.
Podeszłam do samochodu, przywitałam się, powiedział żebym wsiadła, abyśmy mogli pogadać.
Było miło.
Nie było złości między nami, kłótni.
Wszystko na spokojnie.
Powiedział że w chwili obecnej mnie nie kocha.
Że się zmieniłam, i że to nie to, czego oczekiwał.
Że bywały takie chwile, że czekał aż pojadę do domu.
Zaczęłam go denerwować, wkurzać.
Że zrobiłam się ospała, że miał wrażenie że nie kontaktuje w ogóle , wyobcowana, że przestałam walczyć o swoje, że to on ciągle dominował w związku a ja się stałam taką mimozą.
Jak się spytałam czy kiedykolwiek mnie kochał odpowiedział że tak.
Przypomniałam mu, że kiedyś nawet potrafiliśmy siedzieć i gadać o pierdołach albo i nawet nie gadać tylko siedzieć w ciszy albo coś oglądać i było fajnie. Że się wkurzał jak jechałam.
Powiedział, że tak to wszystko było prawdą, kochał mnie, wystarczałam mu ja, ale potem zaczęłam się inaczej zachowywać i zaczęłam go wnerwiać.
Że on zaczął być niemiły dla mnie przez to.
I że chciał się rozstać, bo nie chciał żebym go znienawidziła. Nie chciał do tego dopuścić.
Żebyśmy się znienawidzili oboje.
I że chce żeby było dobrze między nami.
Mimo tych zawirowań.
Ogólnie on też przytył, odkąd się rozstaliśmy.
Stwierdził, że chciał przybrać na masie mięśniowej, ale poszło w tłuszcz, ale on też jak i ja zajada problemy. .
Ogólnie zaczął mówić o swoich planach.
Że chce się wyprowadzić z tej kawalerki.
Jego ojciec ma dom na pół podzielony z osobnym wejściem i chce tam zamieszkać. Bo on sam się w tej kawalerce nie mieści.
A na kredyt na większe mieszkanie go nie stać w pojedynkę.
Może i by dostał ale to by bardzo mało zostawało na życie a on nie chce tak żyć od wypłaty do wypłaty.
Że jak ja przyjeżdżałam to nawet nie było gdzie się ruszyć w tej kawalerce. Dla niego samego jest za mała.  
Dlatego planuje się do tego ojca wyprowadzić. Że się wcale z tego powodu nie cieszy i że tego nie chce. Ale nie ma wyjścia. Zawsze mówił że nie chce tam mieszkać z ojcem. Ale że będzie musiał, bo się już nie mieści w swoim mieszkaniu . I że kiedyś mnie zaprosi tam, że poznam w końcu jego ojca haha.
Generalnie z jego gadki wyszło na to że cały czas ma kompleks na tym punkcie. Powiedział , że wie że bardzo mnie zranił, że jak będę chciała pogadać i się spotkać na kawę, mam się odzywać, bo on nie chce pierwszy bo wie jak bardzo mnie skrzywdził.
Ja mu powiedziałam że ja też nie wiem czy on będzie chciał ze mną gadać, czy go nie będę znowu wkurzać.
Powiedział że teraz jak nie jesteśmy razem, jest inna relacja i bardzo mnie lubi i że go nie wkurzam.
Że ma nadzieję, że będziemy mieć ze sobą dobry kontakt, bo on niczego nie wyklucza , niczego nie bierze za pewnik, nie wyklucza że kiedyś znowu będziemy razem, że zna pary co po 2 latach się zeszły i są razem. Dlatego on chce mieć dobry kontakt, dlatego zerwał, żebym go nie znienawidziła całkowicie za jego zachowanie. Że mam pamiętać, że nasze drogi się nie rozeszły, i że być może kiedyś się zejdą, ale muszę się ogarnąć też. I że za jakiś czas zada mi pytanie, nie chciał mówić jakie, bo ni chciał mi mieszać w głowie.
No więc to na tyle.
Dobrze było to usłyszeć, były to bolesne słowa, ale jest mi teraz lepiej.
Po prostu teraz to akceptuję.
Nie wiem czy się kiedykolwiek z tym pogodzę, ale teraz to akceptuję.
Rozmawialiśmy ze sobą normalnie, oczywiście ja płakałam jak to ja ale nie mogłam powstrzymać łez.
Ale miał rację, że jakby to trwało dłużej to moglibyśmy się znienawidzić na zawsze.
A tak jest szansa że kiedyś znów będziemy razem.
Zapytał się też jaki ja mam do niego stosunek,
generalnie i tak namieszał mi w głowie.
Bo dał mi nadzieję że kiedyś wrócimy do siebie.
Kocham go cały czas , ale nie wiem czy będę w stanie mu zaufać znowu .Czy on znowu tego nie zrobi. Zapomieć o tym wszystkim i normalnie żyć z nim znowu. Są tu jakieś pary, które po rozstaniu się zeszły? Odezwijcie się bo ciekawa jestem. Mimo to  narazie o tym nie myślę, chce dojść do  zdrowia, znowu zaakceptować siebie.
On jak mnie pokocha , to pokocha, nie to nie.
Czas pokaże, co życie przyniesie.
Widać po nim, że tego chce .
Faktycznie się zmieniłam.
Tylko ja głupia wierzyłam że on kocha mnie na tyle, że to przetrwa.
Jedak nic nie trwa wiecznie.
Niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie .
Mam teraz nauczkę.
Że mimo przeciwności losu cały czas trzeba się starać. I o siebie i o drugą osobę.
Nie odpuszczać, walczyć o swoje.
Nie wiem, czy kiedykolwiek pozbędę się tego żalu i będę w jego towarzystwie znowu szczęśliwa, promienna i z tą iskrą, której teraz mi brakuje.
Dieta w tym tygodniu znowu lipa.
Poprosił mnie abym się nie obżerała, ogarnęła.
Że wie że jest ciężko.
Ja to też wiem.
Jestem coraz grubsza.
Niedługo znowu będę musiała garderobę wymieniać.
Jak tego nie zatrzymam.
Mi już jest ciężko  i czuję, że się toczę, a mimo to obżeram się dalej.
Ale muszę się ogarnąć dla siebie  i swojego zdrowia.
Bo z tym coraz gorzej.
Stawy skokowe to mnie tak bolą, sztywnieją w nocy, ledwo co wstaje dopóki się nie rozruszam . Czeka mnie ortopeda, ale najpierw żebranie o skierowanie.
Chyba, że pójdę prywatnie. Nie wiem czy to przez moją coraz większą wagę, a może stan zapalny, a może przez to że w pracy 8 h jestem na nogach? Nie wiem.
Czas się ogarnąć. Wcześniej mnie bolał lewy, teraz prawy.Dziś ból odczuwam cały dzień.
Dziś już było w miarę ok, na śniadanie ulubiona jajecznica, na obiad makaron ze szpinakiem i serem feta.


20190820_155152.jpg


20190824_111806.jpg


20190824_163813.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @tease: dokładnie myślę tak samo. Chłop nie wie czego chce niech spada.
     
  •  
     
    Wiesz co, to wygląda dziwnie. Zostawił cię bo się zmieniłaś, bo miałaś problemy ze zdrowiem. w życiu się trzeba mierzyć z różnymi złymi sytuacjami. On niby dorosły facet, ale jak zaczęło być źle i potrzebowałaś jego wsparcia w kiepskim okresie życia to nagle się wycofuje. Czy naprawdę warto układać sobie życie z kimś takim? Z kimś kto ucieka kiedy jest źle. i nie rozumiem zupełnie co to za tłumaczenie, ze on nie chce psuć tego co jest między wami, bo może kiedyś do siebie wrocice? Dla mnie to wygląda tak: No. fajnie mi z tobą było, ale zaczelas marudzic i mnie wkurzac, wiec spadaj. Jak znowu bedziesz fajna i sie ogarniesz to sie odezwij. Taka sobie furtke zostawia i miesza ci w głowie. Moze kiedys wrocimy do siebie. Ty bedziesz myslala o tym z nadzieją, a on co? Bedzie szukal kogos innego, ale jak się nie uda to wtedy sie odezwie? Moim zdaniem nie ma sensu wracac do byłych. Żaden taki zwiazek wsrod znajomych nie przetrwal. rozstania i powroty do niczego nieprowadzace.